Diablo III – 6 powodów dla których wracam do tej gry

Większości z Was sam pewnie tytuł Diablo przywołuje lawinę wspomnień starych dobrych gier. Któż bowiem chociaż raz nie słyszał o tej produkcji Blizzarda? A ileż to nocy nieprzespanych i awantur z serii „za dużo czasu przed komputerem!”?! Co prawda ja osobiście nie grałam w Diablo w latach świetności tego tytułu, nadrabiam jednak konsekwentnie od momentu wypuszczenia do jego trzeciej odsłony dodatku Reaper of Souls. Poniżej przedstawiam Wam kilka punktów dzięki którym co jakiś czas ciągle powracam do tej gry.

 

 1. Diablo możesz włączyć na 20 minut

Jestem starym wyjadaczem gier MMO RPG, w Diablo doceniam mocno to, że wbicie maksymalnego 70 lvl nie zajmuje całego miesiąca. Mimo to, że nie jest także jakieś bardzo szybkie (pod warunkiem, że nie boostuje nas kolega z Gildii) gra się bardzo przyjemnie, a poziomy wbijają się na tyle sprawnie, że nie zdążyłam zbytnio się znużyć. Rozgrywka na 70 poziomie nie wymaga także ogromnych nakładów czasu jeśli się go nie ma, bądź po prostu nie chce poświęcić go zbyt dużo na grę. Zamknięcie szczeliny czy wyprawa po nowy zapas kluczy nie powinna zająć więcej niż 35 minut.

 2. Pomaga mi gdy jestem wkurzona

W życiu każdej kobiety przychodzi czasem taki dzień, że.. jest ostro wkurzona ;) I nie ważne czy wstała lewą nogą czy klimat nie ten, trzeba tą złość w odpowiedni sposób ukierunkować by nie skupiła się ona na drugiej połówce bądź innych osobnikach egzystujących dookoła niej. Z pomocą przychodzą wtedy gry komputerowe. Szaleńcze zatracanie się w mordzie mobów daje mi ogrom radości w momencie kiedy na mapie pojawia się niezliczona ich ilość, a ja mogę je wszystkie zdmuchnąć powodując jednocześnie dobicie wysokich poziomów masakry. Kilka takich grup i moja żądza krwi słabnie. Wypróbujcie na swoich Kobietach, pomaga ;)

 3. Twoja postać rozwija się w nieskończoność

To, co bardzo lubię w grach to możliwość rozwoju postaci. Spędzając kolejne godziny przed ekranem monitora wiesz, że do czegoś dążysz. Czy to kolejna część eq, która doda Ci fejmu na serwerze czy ten podniesienie statystyk o daną wartość pomoże Ci przejść do wyższego poziomu Udręki. W Diablo mamy możliwość rozwoju postaci w nieskończoność. Po osiągnięciu maksymalnego 70 lvl postać dalej rozwija się na tak zwanych poziomach mistrzowskich, dzięki czemu nadal chce się grać danym bohaterem, by jeszcze bardziej do dopakować.

 4. Coraz większe skalowanie dzięki zwiększaniu poziomów

Co by tu nie mówić nie można się upierać, że Diablo jest jakąś mocno skomplikowaną grą taktyczną wymagającą myślenia i planowania. Wręcz przeciwnie. Po jakimś czasie zauważamy, że cała rozgrywka zaczyna skupiać się na zbieraniu kluczy i  naparzaniu setek mobów podczas wykonywania zadań, co po jakimś czasie wydać by się mogło mocno nużące. I rzeczywiście takie się staje, szczególnie, jeśli jesteśmy już na tyle wyposażeni w przyzwoity ekwipunek, że nie sprawia nam to większych problemów. Z „pomocą” idą kolejne poziomy trudności. Możemy skalować kolejne „Udręki” jeżeli tylko zauważymy, że zaczęliśmy się nudzić na obecnej. Wiadomo, że dla czystej farmy dobrze jest po prostu jak najszybciej „przelecieć” przez daną mapę. Odrobinę większa trudność dodaje jednak nieco wyzwania jeżeli jesteśmy już mocno znużeni monotonią mordowania ;) A wyzwanie sprawia, że chce nam się trochę bardziej!

 5. Loot przedmiotów legendarnych jest na tyle zachęcający, że chce wykonywać się dalsze misje

Loot w grach to kolejny aspekt, który mnie osobiście mocno do nich przyciąga. Nie wiem co jest fajnego w ubieraniu żyjącego na ekranie monitora stworzonego przez nas avatara, ale nic nie poradzę, bo po prostu tak jest. Chwilę po premierze Diablo miałam okazję pograć w nie przez chyba około tydzień. Bardzo mały drop rate przemiotów legendarnych czy setowych (które to stanowią w pewnym stopniu nagrodę dla gracza, który poświęca grze czas i oczekuje za to jakiegoś „wynagrodzenia”) bardzo szybko sprawił, że poczułam się zniechęcona i znużona. Po co bowiem mam naparzać setki mobów, kiedy tak naprawdę oprócz tempo nabijanych poziomów, nie mam z tego żadnych wartościowych dodatków dla mojego bohatera? W dodatku drop rate został mocno podniesiony – z każdej zamkniętej szczeliny wypada kilka przedmiotów legendarnych czy nawet setowych, co sprawia, że chce się zamykać kolejną i kolejną.. :)

 6. Diablo III jest po prostu ładne!

No nie wiem jak Wam, ale mnie osobiście Diablo podoba się także wizualnie. Piękne animacje umiejętności, fajna, chociaż może trochę cukierkowa grafika Blizzarda, do której jestem przyzwyczajona przez WoW’a. Świetny wygląd postaci z ogromnymi możliwościami transmogifikacji przedmiotów dają nam ogrom możliwości personalizacji wyglądu. Ciężko się do czegokolwiek przyczepić, przy czym dodatkowo – gra nie jest mocno wymagająca graficznie, zatem czegóż chcieć więcej.

 

Od premiery Diablo III minęło już jakieś 14 miesięcy. Co prawda ja zaczęłam mocniej skupiać się na grze po wyjściu dodatku RoS w marcu tego roku, ale mamy prawie sierpień a gra ciągle gości na moim pulpicie. A Wy macie jeszcze jakieś swoje powody, by nadal wracać do tego tytułu? :)

 

Ewelina Przywara 29 lipca 2014
  • 1. Nie da się przy tym posiedzieć 20 minut! :D Gdy wiem, że nie mam minimum godziny, to nawet nie siadam.
    2. Gram właściwie wyłącznie, bo mam znajomych, z którymi tak spędzamy czas. Niestety rzadko się to zdarza, ale przypominają się nam stare czasy z D2, internet cafe i mistrzostw Europy. :P
    3. Gdy zwiększyli loot legendarnych to gra nabrała wreszcie kolorów. Wcześniej legendarny wypadał tak rzadko, że obawiałem się, że ich w ogóle nie zdobędę.

    Reszta się zgadza. :D

    • 1. To akurat kwestia rozwiązania problemu „czy mi się opłaca siąść na XY czasu”. Kwestia sporna i indywidualna – wiadomo, że fajniej jest mieć więcej czasu, bo tak zwane wczucie większe, ale jeśli masz akurat 25 minut (bo tyle akurat mniej więcej gotują się ziemniaki :D) to można jakąś szczelinę „trzasnąć” dla rozruszania ;))
      2. No i fajnie – zawsze to jakiś pretekst i możliwość do spędzenia czasu ze znajomymi, z którymi byś nie miał możliwości się „spotkać” gdyby nie D :)
      3. No to dokładnie wiesz o czym mówię!

      Amen! Pozdrawiam :)

      • Mateusz Moryciński

        U mnie ziemniaki gotują się zazwyczaj 6 minut (szybkowar), więc Diablo III odpada ;)

        • Co to za odmiana ziemniaków? o_O Czy jakiś czarodziejski kocioł super szybko gotujący? :)))

          • Mateusz Moryciński

            Odmiana ziemniaków – takie, jakie akurat są w warzywniaku. Super kocioł jest firmy Hawkins :) Jednak nie polecam, bo nie będziesz miała wymówki przed familią, że jeszcze 25 minutek ;)

  • M.

    Wczoraj taki ładny akapit napisałem o d3 i moich mieszanych uczuciach co do niego, ale niestety błąd FF wyskoczył i wszystko poszło…;P więc w skrócie podstawka mnie się nie podobała i graficznie i przez to co zrobili z grą, ale dodatek naprawił dużo rzeczy które wcześniej zepsuli (poza grafiką..;P) więc jak najbardziej rozumiem tę ‚miłość’ do d3..;P sam gram teraz w inne gry tego typu. Ze znajomym w Diablo 2 zacząłem grać, zresztą nawet dziś mamy zagrać wieczorkiem, czarodziejki czekają na ubicie diabełka:P I kupiłem też ostatnio Grim Dawn, gierka w bardzo wczesnej fazie tworzenia, grania wystarczy może na weekend – takiego dość hardcore`owego grania – ale ma potencjał, mroczna grafika, świetna muzyka i dosyć dynamiczna walka, jakieś wybory moralne w questach, parę ciekawych rozwiązań jest.
    I tego co się orientuję to do D3 będzie parę dodatków więc będziesz miała co robić jeszcze tam..;P

    • Dlatego ja własnie zanim przycisnę przycisk „dodaj” to wszystko najpierw kopiuje. Kilka razy na starym blogu jeszcze skasowała mi się w taki sposób cała notka więc się nauczyłam po którymś razie ;)

      Podstawka była, co tu dużo gadać, do dupy. Mnie się nawet kijem nie chciało tego ruszać i pograłam całe kilka godzin. Dodatek sprawił, że da się grać i jest to nawet dosyć przyjemne, chociaż wiadomo, że po pewnym czasie nużące :) Ja tez gram Czarodziejką! :D Czekam na kolejne dodatki do D3, ciekawa jestem co fajnego mogą jeszcze zrobić. Nie słyszałam o Grim Dawn za to od kilku dni mocno interesuje się Pillars of Eternity – gra bardzo przypomina mi stary dobry Baldur’s Gate, łezka się w oku kręci i serce mocniej bije ;) Mam tylko nadzieję, że tego nie spieprzą ;) Pozdrówki!

      • M.

        Dawno nic nie pisałem na blogi więc się oduczyłem pisania najpierw w notatniku i zapisywania co jakiś czas..;P A chciałem jeszcze dodać, że widziałem że interesujesz się Eternity, a skoro lubisz BG to polecam spróbowanie Divinity: Original Sin, straszna gra, ale w bardzo pozytywnym znaczeniu, powinna się Tobie spodobać..;P

        • Widziałam Divinity, nawet mam na dysku, ale jak na razie zero miłości ;P Czekam, może coś się po drodze wykluje :D

          • Mateusz Moryciński

            Właśnie miałem pisać o Divinity: Original Sin, gdy zobaczyłem wpis „M”. Dla mnie rewelacyjna gra, ale sądzę, że głównie z powodu mojego dużego sentymentu do Divine Divinity. Same rozwiązania rozgrywki nawiązują do klasyki, choć część jest mocno irytująca (np. mimo, że drużyna ma klucz do drzwi, to nie otworzy ich jeżeli do tychże drzwi nie podejdzie członek drużyny, który ma ten klucz fizycznie w ekwipunku) Uczucia do tej gry miłością bym nie określił, ale takie emocje rezerwuje raczej dla przedstawicieli Homo Sapiens ;) No chyba, że gra jest genialna … :]

  • Mam dokładnie takie same odczucia. Uwielbiam taki trochę baśniowy styl graficzny, w dodatku ta gra nagradza za właśnie choćby te 20minut spędzone w Tristran. Hop, wypada legendarny przedmiot i człowiek już ma banana na twarzy – nawet jeśli i tak zaraz przemieli ową zdobycz u kowala ;)

    Dlatego też D3 jest dla mnie odskocznią od MMORPG. Tam w end-game trzeba długimi tygodniami farmić (czy to pvp czy pve, czy materiały, czy przedmioty czy też honor point to bez znaczenia sprowadza się do tego samego). I po co – żeby w minimalnym stopniu mieć szansę poprawić swój sprzęt. Farmisz farmisz i nic się nie dzieje. W diablo nie ma tego problemu, co więcej nie ma problemu ze zbieraniem ludzi przez godzinę czasu i użeraniem się ze spóźnialskimi. Odpalasz, wywijasz toporem na lewo i prawo, lootujesz. Idealny tytuł do odstresowania po długiej pracy :)

    • Pięknie to wszystko streściłeś. Chociaż ja grając w MMORPG (WoW) mam zawsze swoją grupę dzięki czemu od ładnych paru lat omija mnie męczarnia z różnego rodzaju randomowymi graczami, którzy kupili postacie na Allegro i nie znają działanie swoich skilli ;) Teraz co prawda mam przerwę od WoWa, czekając na dodatek pogrywam w takie tytuły, które można włączyć i wyłączyć, nie spędzając nad nimi 4h w praktycznie jednym ciągu :) Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam! :)

      • Bez dobrej sprawdzonej ekipy – mmo (jakiekolwiek) nie ma większego sensu IMHO. Ale i wśród znajomych zdarza się, że jeden zaśpi, drugi pomyli godziny, ktoś zostanie dłużej w pracy itd. ;)

        Szczerze powiedziawszy – sukces Diablo 3 trochę mnie zaskoczył. Nie zrozum mnie źle – spodobał mi się od samego początku ale już po pierwszej sesji nie sądziłem, że tak w sumie archaiczną koncepcję gry można jeszcze sprzedać w 2012r. W końcu na rynku mamy przeogromną dominację właśnie gier mmo (często w modelu F2P) – a tu Blizzard daje nam nietanią pudełkową grę z multiplayerem…. dla max. 5 osób.

        Ale jak widać można – i chyba siłą ich gier jest to, że mają w sobie takie magetyczne coś co raz za razem każe Ci wrócić. A z drugiej strony – w/w przez Ciebie punkty najprawdopodobniej były celami, które zespół tworzący miał spełnić aby odnieść sukces. Jak widać „chyba” się udało :)

        • Ja akurat mam szczęście aktualnie grać w jednej z największych i najstarszych polskich gildii, gdzie nie ma miejsca na spóźnienia i zasypiania, bo na Twoje miejsce czeka w kolejce trzech innych graczy, którzy zacierają tylko łapki, żeby ktoś nie przyszedł :P Jest dyscyplina, dzięki czemu kilka godzin spędzonych na rajdzie nie jest męczarnią tylko konstruktywną grą. Gram w WoWa tyle lat, że nie mam siły na takie czekanie, pracuje dużo itd i generalnie lubię organizację w MMO i takich grup się trzymam. I fajnie bo dzięki temu oszczędza się dużo czasu i można zrobić większy progres.

          Ja tam wiedziałam, że Diablo 3 się dobrze sprzeda, bo po pierwsze – sentyment graczy zakochanych w dwójce robi swoje po drugie ciekawość co będzie po tylu latach z kultowym tytułem dopełnia reszty ;) No i jest jeszcze „bo to gra Blizzarda” nie przypominam sobie złego tytułu w ich wykonaniu w sumie. Miałam okazję grać zaraz po premierze i trwało to jakieś maksymalnie 3 godziny. Po dodatku pograłam jakiś testowy tydzień i się zakochałam w sumie na parę tygodni ładnych :) Ciekawa jestem co będzie dalej, bo farma lvl mistrzowskich już zaczyna mi się nudzić.

          :)

  • Michał Gumienny

    Komentarz trochę po czasie, ale można powiedzieć, że dobrze wpasowuje się w mój obecny stan. Fanem Diablo jestem od wielu lat, jeszcze za czasów pierwszej części dobrze się bawiłem zgłębiając kolejne poziomy mrocznej katedry. Nie inaczej było w Diablo 3 gdzie każdą kolejną falę mobków mordowało się z radością, a każdy kolejny „ding” oznaczający drop legendy powodował uśmiech na twarzy. Tylko wszystko do czasu.. Po osiągnięciu 70 poziomu każdą klasą, po zebraniu konkretnego ekwipunku dla tych ulubionych nie ma kompletnie nic do roboty. Dzisiaj włączyłem ze znajomym Diabełka po tygodniowej przerwie i co? 2 szczelinki, krótkie stwierdzenie „nuda”, gra wyłączona, wracam sadzić kukurydzę na Big Farm. Niestety, ale w pewnym momencie nawet Diablo przestaje przysparzać jakiejś większej frajdy. Ile można mordować stworów kiedy tak naprawdę nie ma większych szans na dalszy rozwój postaci? Wszystkie przedmioty do konkretnego buildu zdobyte, jedynie na co mógłbym teraz zwrócić uwagę to lepszy „roll” statystyk na tychże przedmiotach. Jednak ponownie, monotonne ubijanie mobków tylko po to by zdobyć w zbroi +2 więcej wytrzymałości? Szkoda czasu.. Początkowo buff do dropu legend przyjąłem z wielką radością, bo na początku wydropić coś sensownego graniczyło z cudem, teraz uważam to za przekleństwo. Kompletny set w parę godziny, ponad milion dpsu i Udrękę 6 przechodzimy z palcem w nosie bądź innej części ciała.. Nawet gra na Hardcorze to już nie to samo, kiedy zgon postaci przyjmujemy wzruszeniem ramion – w godzinkę ktoś boostnie, kompletny set padnie po kolejnych kilku godzinach.. Jedyny ratunek w krytycznie niskim dropie kilku legend typu WOH, Meteorytowe Kukri czy Etrayu, ale i tu w momencie gdy kilkaset godzin gry nie przynosi żadnych rezultatów to nie ma się już sił i ochoty na kolejne..

    PS. Nie zmienia to jednak faktu, że w Diablo grałem i pewnie będę grał. Potrzebuję tylko trochę czasu na „odświeżenie umysłu” :)

    • Cześć Michał :)
      Aj tam ‚po czasie’ – wpis, mimo, że z końca lipca jest nadal aktualny, bo ciągle co jakiś czas łapię „fazę na Diablo” i tłukę wtedy bez opamiętania po nocy, aż mi ochota na farmę bądź złość przejdzie ;) Pomiędzy ‚fazami’ mam odczucia zupełnie jak Ty – bezsensowne, mechaniczne i beznamiętne naparzanie setek mobów tak naprawdę tylko dla samego naparzania, bo wszystko co chciałam już wypadło. Ja w Diablo 2 grałam baaardzo mało dlatego też może nie mam na tą chwilę jeszcze takiego przesytu, w D3 zresztą też wszystkich postaci nie wymaksowałam więc ciągle dużo przede mną. Mimo to fajnie było by gdyby Blizzard pomyślał o jakiś dodatkach, które uatrakcyjnią rozgrywkę i przytrzymają gracza na trochę dłużej. W końcu są w tym mistrzami, więc ma nadzieję że mają coś w zanadrzu :)
      A na koniec tak jak mówisz – zmęczenie materiału daje się we znaki każdemu po jakimś czasie, można wtedy poodkrywać inne tytuły :)

      Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam! :)

      • Michał Gumienny

        Jakiś dodatek raczej na pewno się pojawi, ale mogliby tez pomyśleć nad czymś w rodzaju mini-eventów. Tylko nie te podróbki w stylu „+100% więcej doświadczenie” tylko dajmy na to będący teraz na czasie event halloweenowy. Widzę już oczami wyobraźni mroczny cmentarz jako lokację, masa duchów i boss w postaci wielkiej, krwiożerczej dyni. To byłaby fajna odskocznia od tłuczenia wciąż tego samego. Dodać do tego jakieś ciekawe „nagrody” na przykład w postaci transmogryfikacji zbroi na białe prześcieradło (głupie, ale śmieszne) i świetna zabawa murowana. Szkoda, że pod takim kątem nic się w Diablo nie dzieje :(

        • O widzisz ‚mini eventy’ – sama o tym bym nie pomyślała, a zawsze działo by się coś więcej niż tylko farma mobów/przedmiotów. Świetny pomysł – jak by działało to jak eventy w WoWie (dodatkowe często śmieszne, klimatyczne questy, unikalne charakterystyczne przedmioty, itd.) zawsze byłoby to jakieś urozmaicenie. Doświadczenie/+ do wypadania legendarnych przedmiotów to na pewno nie to co wskrzesiło by teraz chęć do gry w Diablo. Aż się dziwie, że jak dotąd nikt w Blizzardzie na to nie wpadł, mając pod ręką ludzi, którzy od lat z powodzeniem tworzą świetne eventy w WoWie to grzech nie próbować dalej wykorzystywać potencjału tytułu takiego jakim jest Diablo. Ja tam cały czas mam nadzieję, obawiam się jedynie, że kolejny krok ku rozwojowi tego tytułu to ewentualnie nowy dodatek za jakieś, przynajmniej 20 euro ;)

  • Pingback: #5minut – 05/02/2015 | Blog o grach komputerowych kobiety gracza – 11:22()

  • Gra jest świetna, ale gdyby Blizzard bardziej rozwinął endgame to nawet nie trzeba by było do niej wracać. Można by po prostu tam zostać ; )

    • Ja to się cieszę, że w ogóle coś robią, ale z drugiej strony Blizzard jest znany z tego, że wydaje jedną grę na 10 lat i przez ten czas ‚z niej żyje’ ;) Czekam niecierpliwie na aktualizację 2.2.0 – nowe sety kuszą, chociaż bardzo żałuję, że są akurat 6 częściowe. Wolałabym opcje 2/3 części, wtedy można by kombinować z różnymi konfiguracjami. Oczywiście zapowiedzi mikropłatności przyprawiają mnie o dreszcz, ale na razie mają testować to tylko w Azji, chociaż wydaje mi się, że to jedynie próba psychicznego przygotowania nas przed wprowadzeniem tego wszędzie.. :/ W każdym razie wraz z drugim sezonem zarywam kolejne noce na lvlowaniu także tekst nadal aktualny :) Pozdrawiam!

      • mikropłatności się akurat nie boję, w WoWie są od dawna, i to że ktoś ma super ładnego mounta w niczym nie przeszkadza, a tutaj ma być to wprowadzone na tej samej zasadzie. Patche będą, Blizzard to mimo wszystko Blizzard, i będzie wypuszczał aktualizacje jeszcze przez długię lata.

    • w zbyt wielu grach już zostajesz, a śmieci muszą wynosić się same, więc dzięki Ci, o Blizzardzie za słabo rozwiniętego endgame’a :P

  • Pingback: W marcu jak w garncu – czyli wydarzenia miesiąca! | Blog o grach komputerowych kobiety gracza – 11:22()

  • dex