Logitech F540 – czy bezprzewodowe słuchawki to beznadziejne słuchawki?!

Raz do roku zdarza się tak, że każdy człowiek ma Wielkie Święto – swoje urodziny. W związku z tym, że na przedzie jeszcze ciągle „2” to w tym roku przejęłam się tym względnie średnio źle. Humor jednak poprawił mi fakt, że Wielkie Święto kojarzy się także z obdarowywaniem osoby w akcie współczucia, że znowu się zestarzała. Tak było i tym razem. Prezent został wybrany pieczołowicie, na długo wcześniej przebrnąć bowiem należało przez tryliony kilometrowych opinii na każdym ze znanych mi forów internetowych. No i w końcu padło na nie – Wireless Headset L540 – bezprzewodowe słuchawki od Logitech. Zanim ktoś napisze, że bezprzewodowe są słabe, niech doczyta ten tekst do końca.

 

Bo każdy ma swoje kryteria wyboru

Wiadomo, każdy z nas jest innym człowiekiem i ma inne potrzeby. Ja będąc w transie grania (i podobno nie tylko wtedy ;)) jestem człowiekiem
demolką, który nagminnie upuszcza, przewraca i wyrywa. Niezaprzeczalnie najdłużej wytrzymały ze mną słuchawki Creative Fatality dzielnie znosząc trudy pracy u mnie przez 6 długich lat. Pod koniec przyjaźni oczywiście nie obyło się bez dramy – mikrofon „się złamał” a później już naprawdę nie wiem jak urwałam im kabel (nogą stanęłam ;)) co ostatecznie dopełniło ich żywota. Pierwszym więc i podstawowym kryterium wyboru nowych słuchawek miało być to by nie posiadały kabla, który mogłabym urwać.

W związku z tym, że czasem siedzę w słuchawkach kilka godzin chciałam też by nie były one ciężkie, gdyż może to wywołać dyskomfort. No i kolejna bardzo ważna z punktu widzenia gracza rzecz – musiały być ładne ;) O ile słowo „ciężkie” dosyć łatwo jest sklasyfikować o tyle „ładne” jest mocno subiektywne. Ostatecznie wybrałam Wireless Headset Logitech F540 słuchawki przeznaczone zarówno do konsoli Xbox oraz Playstation jak i do komputerów stacjonarnych. W związku z tym, że używam ich już jakiś czas mogę stwierdzić, że był to dobry wybór.

logitech-wireless-headset-f540

Bo bezprzewodowe słuchawki są.. bezprzewodowe!

Pewnego dnia po prostu uświadomiłam sobie, że pozostaje mi wybór słuchawek bezprzewodowych. Na samą myśl robiło mi się jednak słabo, bo od razu nachodziły mnie wizje ciągle rozładowujących się słuchawek, oczywiście w najmniej oczekiwanym momencie. Jestem też mało obowiązkowa więc bałam się, że wciąż będę zapominać aby podłączyć je do ładowania. Na szczęście nic takiego się nie stało.

Przede wszystkim bardzo podoba mi się sposób rozwiązania procesu ładowanie tych słuchawek. Inne, które oglądałam, instalowało się na pałąku, który miałam wrażenie zajmował strasznie dużo miejsca. Logitech F540 mają małą puszkę z wejściem USB (przypominającą niewielki modem), którą spokojnie postawić można nawet na najmniejszym biurku. Po skończonej pracy po prostu podłączamy słuchawki do wiszącego kabla i TADA!. To rozwiązanie podoba mi się podwójnie. Traf chciał, że wejście od ładowarki słuchawek pasuje także do mojego smartfona, mam więc dwa w jednym, nawet nie wiecie jak bardzo jestem z tej sytuacji zadowolona :)

Przyznam się, że sporo czasu spędzam przed komputerem miałam więc okazję sprawdzić ile słuchawki dadzą radę wytrzymać na jednym pełnym naładowaniu. W momencie kiedy zaczynają się rozładowywać co jakiś czas słychać lekkie ‚piknięcie’. Dodatkowo jeśli nie mamy zwyczaju zwracać uwagi na takie nieśmiałe komunikaty naszego sprzętu zawsze możemy sprawdzić stan naładowania poprzez kolor diody umieszczonej na słuchawkach. Zielona oznacza naładowane, pomarańczowa niski poziom naładowania baterii, a czerwona przestrzega iż nasz headset niebawem „padnie”. Logitech F540 ‚wysiadły’ po ok 10 godzinach nieprzerwanego użytkowania, myślę więc że to świetny wynik.
Dodatkowo bardzo fajne jest też to, że bezprzewodowy headset daje mi zupełną wolność. Bezproblemowo mogę chodzić po całym mieszkaniu i słuchać na nich muzyki puszczonej na komputerze. Nie wiedziałam, iż rezygnacja z przywiązującego mnie do jednego miejsca kabla będzie dla mnie aż tak odczuwalna.

Bo muszą być wygodne i dobrze się prezentować

Jestem kobietą, niewątpliwie, więc moje słuchawki miały być ładne. Wiadomo, pojęcie względne, ale myślę, że przynajmniej dużej części z Was ten model też by się spodobał. Mocna, solidna konstrukcja sprawia, że headset Logitech F540 zdaje się być dosyć wytrzymały na wszelkie przeciwności losu i nieskoordynowane ruchy ich użytkownika przy czym jest stosunkowo lekki dzięki czemu słuchawki nie gniotą mnie w głowę nawet po kilku ładnych godzinach ciągłego ich używania. Bardzo zależało mi też by nauszniki były zabezpieczone czymś w rodzaju skóry a nie zamszu. Ten drugi mocno grzeje w uszy, co na dłuższą metę nie jest zbyt przyjemne, w tym przypadku nie ma takiego problemu. Skóropodobny materiał nie uwiera, jest bardzo miękki i przyjemny w dotyku, jednocześnie świetnie wytłumia dźwięki z zewnątrz.

logitech-wireless-headset-f540-gallery-4

Bo mikrofon ma znaczenie

Bardzo ważnym aspektem był też dla mnie mikrofon. W związku z tym, że sporo gram multiplayer i wymaga to ode mnie ciągłego kontaktu z grupą poprzez komunikator głosowy. Zależało mi by mikrofon był czuły i dawał czysty dźwięk. Ten w bezprzewodowych słuchawkach F540 jest bardzo fajny.
Funkcja włączania i wyłączania przy opuszczaniu i podnoszeniu mikrofonu jest bardzo wygodna. Dodatkowa dioda zmieniająca się na kolor zielony bądź czerwony informuje nas czy mikrofon aktualnie zbiera to, co do niego mówimy. Co prawda na początku zginanie mikrofonu do odpowiedniego nachylenia wywoływało u mnie uczucie niepokoju (jest on dosyć sztywny i bałam się, że złamie się przy próbie wygięcia) ale po kilku manewrach całkowicie się uspokoiłam. Mikrofon jest naprawdę bardzo czuły i daje bardzo czysty dźwięk. Nie miałam jeszcze headseta który by tak prawdziwie oddawał barwę mojego głosu na komunikatorach głosowych. Jest naprawdę świetny.

Bo wygoda korzystania jest ważna

Kolejna świetnie przemyślaną rzeczą w słuchawkach Logitech F540 jest rozmieszczenie przycisków, które znajdują się na oraz za lewym uchem słuchawki. Na lewym uchu mamy więc przyciski do podkręcania i sciszania głośności muzyki oraz mikrofonu a także przycisk do całkowitego wyciszenia mikrofonu – mute. Pokrętła obracają się dosyć luźno do góry i na dół, a ich zakres ruchu nie ma końca (tzn nie można doprowadzić do przekręcenia pokrętła do końca w jedną stronę). Na początku korzystania z tego rozwiązania trzeba się trochę przyzwyczaić, jestem jednak bardzo mile zaskoczona jak szybko i naturalnie mi to przyszło. Teraz regulacja głośności jest spontaniczną czynnością chociaż na początku bałam się, że będę miała problem natrafić palcem na odpowiednie pokrętło. Włączanie i wyłączanie headseta odbywa się poprzez naciśnięcie przycisku znajdującego się jak by za lewym uchem. Dodatkowo po dłuższym czasie bezczynności urządzenia słuchawki same się wyłączają, co jest świetnym rozwiązaniem, które nie raz pewnie zapobiegnie niekontrolowanemu rozładowaniu się urządzenia.

logitech-wireless-headset-f540-gallery-7

Ideały są nudne

Żeby jednak nie było tak miło jest kilka „ale”. W momencie używania mikrofonu na TSie czy Mumble słyszę w słuchawkach to, co sama mówię. Nie pomogły wszelkie istniejące triki umieszczone w trzech językach w czeluściach wujaszka Google. Nie jest to coś, co mocno mi przeszkadza, w sumie nie przeszkadza mi prawie wcale. No ale wiecie, już myślałam, że ideały naprawdę istnieją ;) Może ktoś z Was spotkał się z takim problemem i potrafi mi pomóc? Chyba, że to już taka ich uroda :)

Drugim „ale” jest natomiast lekki szum, który daje się słyszeć po opuszczeniu (włączeniu) mikrofonu. Producent tłumaczy to tym, iż w pobliżu headset’a nie powinny pracować żadne urządzenia elektroniczne gdyż mogą one zakłócać sygnał słuchawek i wywołać szumy. Ciężko jednak korzystać z słuchawek przeznaczonych do konsol i PC nie używając konsol, PC oraz nadajnika obrazu. Jest więc to problem, którego raczej nie da się wyeliminować, chociaż jak dla mnie nie jest także jakoś mocno uciążliwy.

Jak bym chciała czepić się jeszcze mocniej, mogłabym dodać, że nauszniki są dosyć spore i nijak nie da się cyknąć w nich wdzięcznego #selfie, gdyż po założeniu słuchawek moja głowa osiąga spore rozmiary ;) Jakoś to jednak przeżyję, a do fotek kupię sobie ładniejszy model ;))

Słuchawki bezprzewodowe, więc kabla nie urwę czyli podsumowanie

Odkrycie Wireless Headset Logitech F540 było dla mnie całkowitym oświeceniem. Mimo, iż wcześniej nawet przez myśl mi nie przeszło by w ogóle zastanawiać się nad zakupem bezprzewodowych słuchawek, uważam, że był to świetny wybór. Są naprawdę bardzo wygodne i dobrze leżą na głowie. Długi czas działania na pełnym naładowaniu baterii sprawia, że korzysta się z nich naprawdę swobodnie. W końcu wstając sprzed komputera nie muszę najpierw wyplątywać się z metrów kabla by móc gdziekolwiek się ruszyć, teraz chodzę po całym mieszkaniu bezprzewodowo słuchając muzyki. Jeżeli chodzi o samą jakość dźwięku to jest ona bardzo dobra. Nie są to słuchawki dla melomanów mimo to jakość dźwięku nie odstaje od przewodowych słuchawek ze średniej półki i zadowoli na pewno nawet tych bardziej wymagających użytkowników. Jest to więc świetna propozycja zarówno dla osób korzystających z PC jak i konsol Xbox oraz Playstation a ich cena także nie zabija..:) Jeżeli więc kiedykolwiek będziecie szukać słuchawek dla swojej drugiej połówki, która jest równie destrukcyjna jak ja, headset Logitech F540 jest bardzo fajną propozycją, nad którą warto się pochylić :)

 

Wireless Headset F540 Logitech

 

źródło zdjęć: www.logitech.com

Ewelina Przywara 9 października 2014
  • jacqbus

    Kabelek o którym piszesz to zapewne zwykłe micro USB które stosuje się najczęściej ze względu właśnie na uniwersalność :) Chociaż Apple raczej się ze mną nie zgodzi :D

    Co do problemów, to jestem na 82.6% pewien, że problemy ze słyszeniem samej siebie nie wynikają z samych słuchawek, ale z konfiguracji systemu lub TSa czy Mumble. Same z siebie raczej nie „zwracają” dźwięku z powrotem (bo i po co). Zwrot następuje raczej gdzieś po stronie software’u. Gdyby to była wina słuchawek, to działoby się to wszędzie :) Chociaż to tylko przypuszczenia. Ale na problem wdzięcznego #selfie nic niestety nie poradzę :D

    Ogólnie recenzja mnie przekonała i chociaż nie mam aktualnie zapotrzebowania na nowe słuchawki, to w razie W wezmę ten model pod uwagę.

    • Haha, to dokładnie ten sam kabelek, o którym piszesz :) Apple to Apple, oni muszą mieć coś innego – ‚kabelek premium’ ;)

      Niestety muszę Cię chyba zmartwić bo nawet 82,6% nie daje pewności :( słuchawki testowałam na 4 różnych komputerach i na wszystkich działo się tak samo no i z tego co czytałam nie tylko ja mam ten problem i wiem, że występuje on nie tylko u mnie ale tylko jeżeli chodzi o bezprzewodowe korzystanie i podłączenie do komputera. Co do #selfie to pozostaje z profilu, jakoś sobie z tym poradzę może :P

      :) Logitech trzyma formę.

      Pozdrawiam! :)

      • jacqbus

        Jeżeli odsłuch jest wyłączony (zgodnie z tym tipem: http://forum.teamspeak.com/showthread.php/43811-Problem-Microphone-Headset-buzz-sound-and-echoing-feedback?s=102745608250fd038335d893c52f643c&p=301320#post301320) to chyba jedynym rozwiązaniem będzie zakup przeze mnie tego zestawu i sprawdzenie samemu co jest nie tak :P

        • Sprawdzę to jeszcze raz dziś w domu, krok po kroku, aby nie naciągać Cię na koszta zakupu celem niesienia pomocy bezbronnej kobiecie :P :D

          • jacqbus

            Bezbronnej? Myślę, że to zależy w co akurat gra :P

          • Dziś lvluję postać sezonową Barbarzyńca, Diablo 3 :) ale w BFa też planuję pograć ;D

          • jacqbus

            BF nice :)… A czy wskazówka cokolwiek pomogła? :) Ja próbuję się rozerwać przy Portalu 2… na lapku – wszystko fajnie, ale zrobił mi się kaloryfer :)

          • Pomęczę się z tym koło niedzieli, bo nie chce mi się grzebać, a dzisiaj mecz i trzeba się przygotować odpowiednio :P :)

            Pamiętam jak na laptopie w Baldur’s Gate grałam godzinami i ciągle w nogi parzył, także łączę się w bólu bo wiem co czujesz ;))

            Battlefielda 3 męczę, bo „4” działa na takim poziomie, że nie jestem w stanie trafić w czołg z RPG tak mi klatkuje ;) nowy komputerze, przybywaj ;)

          • jacqbus

            Ja się nie zdążyłem dobrze „ułożyć” z 3-ką, a tu już 4 wychodziła, ale szczerze mówiąc, o ile od dwójki byłem wielkim fanem, to 3-ka niestety jest chyba moją ostatnią częścią. 4 część jest trochę jak odgrzewanie wciąż ciepłej jeszcze 3-ki… aż mi się cyferki zapućkały :D

          • Ja we wcześniejsze części nie grałam, zaczęłam od trójki zaraz po jej premierze i się zakochałam na kilka miesięcy ;) czwórka od początku (zresztą powtórka z rozrywki) słabo działała – dziwne bugi, nie chciało mi się grać, no i grafika już u mnie za słaba, a nie da się dobrze grać w takie gry jak Ci się wszystko tnie. Czekam na nowy komputer i może wtedy dam jej jeszcze raz szansę :)

  • Sprawa fajna o tyle że nie ma przewodu, który możemy zerwać, ale ja i tak wole klasyczne słuchawki, których nie trzeba ładować. Nie wiem jaką moc i jakością dźwięku takie słuchawki mają , ale z technicznego punktu widzenia myślę że jakość jednak będzie gorsza niżeli z kabelkiem i jack – iem.

    • To nie są słuchawki dla melomanów tylko dla graczy, oczekujących swobody kosztem spadku jakości. Wiadomo, że nigdy nie będą grały jak słuchawki z jackiem przeznaczone do słuchania muzyki, ale takie w domu już mam, do grania jednak potrzebowałam czegoś innego :)

  • Wyglądają jak typowe słuchawki dla graczy, chociaż szału nie ma. :P Wyglądem zdecydowanie wolę te z Razer. Mam myszkę i sprawdza się rewelacyjnie. Osobiście nie widzę potrzeby posiadania słuchawek do grania, mam te AKG białe i są mega fajne i do muzyki i do grania. :) Ale aż tak nie jestem zapalonym graczem, więc może dlatego. :)

    PS: Bardzo fajna relacja, poruszająca wiele kwestii. Jeśli kiedykolwiek byłbym zmuszony do korzystania z takich słuchawek to się zgłoszę po poradę. :)

    • Jeżeli chodzi o wygląd – to zgadzam się – szału nie ma, ale jak byś zobaczył inne pod USB, które miałam do wyboru to te zostałyby miss słuchawek :P Ja po prostu jestem człowiekiem destrukcją więc wykalkulowałam, że taniej wyjdzie kupić takie którym nic nie urwę zbyt szybko – na razie sprawdzają się fenomenalnie, bo cały czas żyją, co jest chyba najlepszą rekomendacja :P Twoje są śliczne, więc niech służą Ci jak najdłużej. Jak zostanę milionerką to kupię sobie takie specjalne tylko do selfie i wtedy będę szpanować :P :)

      Dzięki i nie ma sprawy :))