World of Warcraft – sentymentalne przygotowanie przed Warlords of Draenor!

Do spisania tych kilku słów moich początków z grą World of Warcraft, skłonił mnie przeczytany kilka dni temu tekst Wojtka Bierońskiego, który opisał wyprawę po zakup najnowszego wtedy dodatku do gry – Wrath of the Lich King i związane z nią emocje. Uruchomił on u mnie lawinę wspomnień związanych z moimi początkami, a w związku z tym, że kolejny dodatek tuż tuż, a ja czekam na niego z wypiekami na twarzy, postanowiłam trochę sentymentalnie powspominać stare czasy :) Zapraszam Was więc dzisiaj w podróż w przeszłość :)

 

Nie taki Wow straszny

Zawsze żałowałam, że nie grałam w Wowa od początku istnienia tej gry, chociaż śledziłam jej rozwój od pierwszych dni po premierze. Byłam w tym czasie jeszcze trochę niedzielnym graczem, skupiającym się na grach wymagających niewielkich umiejętności motorycznych. Jakoś po prostu wydawało mi się, że „nie ogarnę” ;) Aż w końcu ogrywając po drodze Baldurs Gate II czy Nevervinter Nights przyszedł czas na WoWa. Pierwszą stworzoną przeze mnie postacią był szaman. Pamiętam, że pograłam nim do (aż :)) 9 levelu, stwierdzając po chwili, że stawianie totemów to nie to, co chcę dalej robić..;) Wszyscy bardziej doświadczeni radzili – „bierz jakiegoś healera, bo taki to zawsze ma miejsce w grupie”. No i nie wiedzieć czemu wzięłam druida i to musiało być przeznaczenie, bo gram nim do dziś ;)

Gry MMO to community

Na początku było ciężko, bo nigdy wcześniej nie grałam w gry gdzie na serwerze obok mnie mogłam spotkać żywych graczy – ludzi z krwi i kości, którzy kierują swoim avatarem zupełnie jak ja. Idea gier MMO RPG jest taka, że człowiek wbijając kolejne poziomy doświadczenia niejako zżywa się ze swoją postacią. Im dalej w las tym lepszy ekwipunek stawał się ważniejszy, bo niejednokrotnie był on wyznacznikiem umiejętności czy świadczyło także o miejscu w hierarchii danego gracza. A wiadomo – fajnie jest posiadać coś, co mają tylko nieliczni. I tak w miarę upływu czasu i kolejnych leveli postaci poznawałam po drodze co raz to nowych ludzi. Myślę, że mnie jako dziewczynie było troszkę łatwiej, gdyż były to jeszcze czasy kiedy zdecydowanie rzadziej można było spotkać kobietę w grze. Zawsze znalazł się ktoś kto pomógł w wykonaniu questa czy zebraniu grupy na dungeon. Jedni pojawiali się na chwilę, inni zostawali na dłużej. I tak po jakimś czasie powstała nasza pierwsza Gildia.

Dramaty z życia wzięte

Ludzie mają to do siebie, że co by nie było są zwierzętami stadnymi, a gra taka jak World of Warcraft na pewno wymaga współpracy. Dlatego żeby osiagnąć cokolwiek więcej jedną z konieczności jest by ludzie łączyli się w grupy. W kupie siła – można chodzić na rajdy, które z kolei dają możliwość posiadania lepszego ekwipunku, a co za tym idzie sławy i wiecznego splendoru ;) Zabicie bosa jest czasem naprawdę ogromnym wyzwaniem, tym bardziej jeżeli wiele razy wcześniej się nie udaje – wtedy staje się to sprawą honoru. Czasem bywało ciężko, a Team Speak niejednokrotnie spektakularnie gotował się i na zmianę wymownie milczał po kolejnych nieudanych podejściach jednak mimo, że średnia wieku w grupie była dość wysoka, to nikt nie odpuszczał i parł do celu nie wiadomo po co i dlaczego, a samo dążenie do niego okupowane było całą masą wspólnej zabawy i poświęceniem ogromnej ilości czasu. Matki, żony i kochanki współgraczy często zapewne pałały nienawiścią i pogardą do wirtualnego hobby swoich partnerów, Ci jednak byli nieugięci. Stworzyliśmy świetną ekipę ludzi rozumiejących się praktycznie bez słów. W grze. Dla wielu ludzi nie mających styczności ze środowiskiem graczy może wydać się to śmieszne. A ja, mimo, że od tych chwil minęło już wiele lat nadal mam kontakt z większością z nich :)

Sentymentalny powrót do przeszłości

Staram się patrzeć na gry nie tylko jako formy rozrywki, ale także miejsca, które skupiają wokół siebie specyficzne społeczności ludzi. I to ludzi ze skrajnie różnymi zawodami czy poglądami na życie. Niby takie oczywiste, ale społeczność graczy zazwyczaj kojarzona jest z młodzieżą „do lat XY” rzeczywistość pokazuje jednak, że jest zupełnie inaczej. Bycie graczem przestaje być wstydliwym hobby bez względu na to czy jest się lekarzem czy zawodowym żołnierzem (a takich grających też ‚znam’). Fascunujące jest to, że w wirtualnej rzeczywistości potrafią współpracować ze sobą ludzie, którzy w świecie rzeczywistym może nigdy nie podali by sobie ręki ani też nie wymienili nawet szybkiego spojrzenia. Głęboko gdzieś na jednym z setek serwerów gier MMO gdzie spaja ich jednak wspolny cel nie ma miejsca nawet na zastanawianie się kim jest człowiek po drugiej stronie monitora. Wiadomo – w grze czasem jak i w życiu – są i kłótnie, niesnaski, zatargi. Ale śmiało mogę powiedzieć, że w wirtualnym świecie gier kwestie sympatii czy antypatii odchodzą na dalszy plan. Z takich kontaktów rodzi się właśnie specyficzne środowisko jakim jest społeczbość internetowa.

13.11.2014 – Warlords of Draenor

No i piszę to do Was teraz wspominając wieczory sprzed kilku lat kiedy to w pełnym skupieniu spędzaliśmy po kilka godzin dziennie (a raczej nocnie;)) próbując ugrać ‚coś więcej’, a Warlords of Draenor ujrzy światło dziennie już za kilka dni. Czekam niecierpliwie aż nadejdzie pierwszy piątkowy wieczór i po dłuższej przerwie będę mogła nadrobić zaległości i poznać od nowa grę, którą gruntownie przebudował patch 6.0.2. Nie sposób wgłębić się we wszystkie nowości, które nadchodzą razem z dodatkiem, bo w zwyczaju Blizzarda jest wywrócenie wszystkiego do góry nogami, natomiast zawsze jest też tak, że dodanych zostaje dużo funkcjonalności, które służyć mają podniesieniu poziomu wygody grania. Dzięki takim małym smaczkom gra jest lekka i przyjemna i tak zwane zmęczenie materiału przychodzi o wiele później :) Poniżej kilka takich zmian, które mnie osobiście podobają się najbardziej (kolejność przypadkowa):

 

integracja dziennika zadań z mapą – bardzo przydatna rzecz, szczególnie dla kogoś kto ciągle gubi się w tym ogromnym świecie. (ja!? ;)) Questy do wykonania będą teraz zintegrowane z mapą w ten sposób by wygodnie było odnaleźć cel podróży. Mało tego – zadania będą sortować się biorąc pod uwagę odległość do miejsca wykonania zadania. Ciekawa jestem czy stworzy to konkurencję dla addonów takich jak na przykład Quest Helper, bez którego niektórzy wręcz nie potrafią się obyć;

nowe modele postaci – mimo swoich lat dla mnie World of Warcraft nadal wygląda przepięknie. Jestem fanką tego rodzaju grafiki. Doczekaliśmy się także w końcu zmian w modelach postaci. Rysy, mimika twarzy, widoczne emocje – to coś co na pewno jeszcze bardziej podniesie walory estetyczne tej gry; dodatkowo – u fryzjera dostępne będą nowe uczesania! Myślę, że nie tylko grające panie się z tego ucieszą ;)

wyszukiwarka grup/wcześniej stworzonych grup –  w zakładce instancji i rajdów pojawi się lista istniejących grup, będzie można także dopisać do niej swoją grupę tak by inni ją zobaczyli. Mam nadzieję, że w końcu rozwiąże to problem długiego oczekiwania na znalezienie całej grupy. Długie oczekiwanie na znalezienie jednej osoby, której zazwyczaj brakowało bardzo często powodowało znużenie i całkowity rozpad rajdu. Może wyszukiwarka coś na to ‚zaradzi’;

usprawnienia ekwipunku – to coś z czego ucieszyłam się niezmiernie. Raz, że przedmioty w ekwipunku będą mieć teraz kolorową otoczkę, dzięki której łatwiej będzie nam zlokalizować ten, którego aktualnie szukamy to jeszcze zbierane materiały (skałki, kwiatki) będą się układać po 200 elementów w paczce (a nie jak to wcześniej było po 20). Jest to niebywała oszczędność miejsca! Dla mnie to mega przyjemna funkcjonalność, bo miałam wieczne problemy z brakiem miejsca w torbach (kobiety ;)) Jeżeli chodzi o zmiany w samym ekwipunku – jest tego więcej. Automatyczne sortowanie przedmiotów, przypisywanie danego rodzaju przedmiotów do danej torby, to wszystko ma ułatwić życie ludziom takim jak ja. W banku pojawią się także dodatkowe zakładki na reagenty, a dla kolekcjonerów zabawek – dodatkowe miejsce do ich zbierania. Dzięki Blizzard! :)

reorganizacja rajdów – instancje rajdowe mają teraz nową strukturę. Wcześniejsze poziomy trudności (flexible, normal, heroic) zastąpione zostały nowymi – normal, heroic, mythic. Ten ostatni, najtrudniejszy, przygotowany jest pod 20 – osobowe grupy. Każdy z poziomów trudności ma oddzielny lockout, co oznacza mniej więcej tyle, że każdy stopień trudności traktowany jest jako oddzielny rajd (resetowanie rajdów raz na tydzień ‚znosi’ postępy z poprzedniego tygodnia). Dla mnie bomba. Na początku martwiło mnie to, że poziom trudności mythic jest wyłącznie 20 osobowy – ciężko znaleźć większą grupę, która dodatkowo będzie zgrana, a to przy takiej trudności instancji rajdowej jest już wręcz wymagane. Nowy komputer wydajnościowo udźwignie wszystko, teraz czas na zebranie fajnej grupy :)

zmniejszenie wartości statystyk – zabieg ten miał na celu zredukowanie wartości osiągów (dps, heal) do bardziej zrozumiałego (niższego) poziomu. Punkty życia, zadawane obrażenia czy wartości leczenia będą teraz dużo niższymi liczbamii. To taki lekki powrót do przeszłości. Pamiętam jak za czasów ICC wartość dps oscylowała w granicach 10 k – teraz będą to jeszcze mniejsze liczby – i chyba dobrze :)

zmniejszony koszt many czarów wskrzeszenia – z tej (co prawda niby niewielkiej) zmiany cieszę się bardzo! W głowie mej ciągle wiruje obraz podnoszenia dwudziestu osób po nieudanym podejściu do bosa, nawet masowe wskrzeszenie trochę trwało. Dzięki tej zmianie kolejne podejścia będą odbywać się trochę szybciej.

urozmaicenie leczenia – jest to coś, co Blizzard obiecuje nam healerom przy każdym patchu czy dodatku – nie inaczej jest też teraz. Reorganizacja mechaniki czarów leczących dla każdej z klas ma przynieść efekt w postaci mądrego dysponowania posiadaną maną.  Jak to ładnie ujął dziś mój kolega – zawsze leczy się „z głową” do czasu aż uzbiera się legendarny ekwipunek – później już wszystko wraca do stanu poprzedniego :) W związku z tym, że jestem zapalonym healerem mam nadzieję, że poziom wyzwań będzie wysoki, a many brakować będzie przynajmniej tak, jak miało to miejsce zaraz po wyjściu Cataclysmu :)

Nie będę wspominać o oczywistych oczywistościach, bo dodatek Warlords of Dreanor przynosi naprawdę jeszcze masę innych ciekawych zmian, ale zachęcam wszystkich do organoleptycznego ich poznania. World of Warcraft to gra, w którą można zacząć grać w każdej chwili, niezależnie od wieku. Gorzej skończyć – wiem coś o tym, bo ta gra uzależnia jak żadna inna, o czym miałam okazję szeroko rozwodzić się w mojej pracy magisterskiej :)

 

Od jakiegoś czasu starałam się nie myśleć o tym, że nowy dodatek tuż tuż, ale gdy już teraz zostało tylko kilka dni, to nie mogę się doczekać momentu logowania. Czekam też chyba na coś innego. Wiedząc, że większość ze starych znajomych z ciekawości wróci chociaż na chwilę obadać nowości, mam nadzieję ‚spotkać’ się z nimi raz jeszcze. Bo oprócz walorów gry nie zapominajmy, że środowisko serwera gier MMO tworzą ludzie, a bez nich te tytuły nie były by już tak grywalne. Także – do zobaczenia na ziemiach Draenoru – czy z kimś z Was będę miała okazję się tam spotkać? :)

Przy okazji tekstu o WoWie pozdrowienia dla chłopaków z mojej bandy – Indeed (Burning Legion) ;) bo wiem że czytają :)

Ewelina Przywara 6 listopada 2014
  • Snow Leopard

    No Ewelina, ale mnie poruszyło. Przez Ciebie teraz jeszcze bardziej tęsknię za WoWem:P Wszystko mi się przypomniało, raidy, gildia, questy… dwa lata ogółem z mojego życia:)

    • Cieszę się, bo tak to miało zadziałać :P :) Może Cię jednak namówię ;) Ja wczoraj pierwszy raz od długiego czasu siedziałam na Mumble i rozmawiałam ze znajomym z którym teraz będę znów grać – jak bym się w czasie przeniosła, miłe uczucie :))

      • Snow Leopard

        Nie dam rady, tyle roboty do końca roku, jak się zapuszczę to mi szef i klienci nie wybaczą:P Po nowym roku najwcześniej:(

  • No oby było fajnie – Pandaria mimo, że się postarali dosyć, to dla mnie było trochę za daleko od klasycznego WoW-a, a klimat TBC uwielbiałem, więc ostrzę sobie zębiska na Draenor.

    Patch 6.0.2 przeogromny, mnie jednak dwie zmiany dosyć uderzyły na minus. Po pierwsze – nowe modele postaci. Blizzard to spieprzył. Tak po prostu. Nie poznaję swojej postaci. Wygląda okropnie.

    Druga sprawa – leczenie. Ja zawsze byłem fanem modelu healowania z WotLK. Dynamicznego, opartego na refleksie. Liczyłem, że trochę to zmienią, a tymczasem wygląda na to, że dalej będę barometrem pomyłek w grupie bez możliwości zrobienia prawdziwej różnicy jak dawniej.

    • Ja najlepiej wspominam Wrath of the Lich King chyba :) Bo zaczęłam grać kilka miesięcy przed nim, więc to takie momenty największej fascynacji moje. Mam nadzieję, że nie zawiodę się na WoDzie tak jak ostatnio na Civilization Beyond Earth do której też mam sentyment straszny ;)

      O nie.. A ja w sumie jakoś tak naturalnie pomyślałam, że będzie lepiej, ale w sumie ocenię jak się zaloguję, bo rzeczywiście przyzwyczajenie robi swoje.

      No to tak jak napisałam wyżej – W WotLK najlepiej się grało, leczyło, a ICC było najfajnieszym rajdem. Pamiętam jak pierwszy raz po kilku tygodniach prób położyliśmy ‚Profesorka’ na HC. To było coś :)

      P.S. Fajnie Cię tu ‚widzieć’ :)