DreamHack Open Summer 2015

W weekend, od 13 do 15 czerwca, w szwedzkim Jönköping odbyły się największe lanowe mistrzostwa w Counter Strike Global Offensive, Czyli DreamHack Open Summer 2015. Z bólem przyjęłam fakt, że tym razem na DreamHacku zabrakło zespołu Polaków z VirtusPro. Niemniej jednak DreamHack to impreza, której żaden fan tego typu rodzaju rozrywki przegapić nie może, a dodatkowy fakt, że pierwszy raz finał Dream Hack Summer transmitowany był przez Polsat Viasat Extreme i komentowany przez duet Piotrek „Izak” Skowyrski i Patryk „Easy” Dzięcioł sprawił, że był to obowiązkowy punkt poniedziałkowego wieczoru.

DreamHack jest to konwent graczy komputerowych i jednocześnie największy tego typu LAN party rozgrywane w Szwecji. Odbywa się od dwa razy do roku w mieście Jönköping. Impreza ta została wpisana do księgi rekordów Guinnessa jako największa impreza LANowa tego typu. Impreza odbywa się cyklicznie, dwa razy do roku zmieniając tylko nieco swoją nazwę na DreamHack Summer bądź DreamHack Winter.

dreamhack_summer_2015

 

Pierwszy DH odbył się w 1994 roku (wtedy jeszcze w mieście Malung) i zgromadził jedynie 40 graczy. Z roku na rok liczbą biorących udział wzrastała w błyskawicznym tempie by w roku 2006 osiągnąć imponującą frekwencję liczbę 9184 graczy! Polacy po raz pierwszy wystąpili w tym turnieju w roku 2007. Już rok później zaczęliśmy zdobywać na nim niemałe osiągnięcia – bowiem 2008 przynosi nagrody dla Złotej Piątki Counter Strike 1.6 oraz Macieja Krzykowskiego za grę w Quake III Arena.

W tym roku, jeżeli chodzi o CSGO w zawodach wzięło udział osiem drużyn – Fnatic, Ninjas in Pyjamas, Na’Vi, Titan (drużyny, które zostały zaproszone), FlipSid3 i LGB (drużyny, którym udało się zakwalifikować poprzez turnieje online) oraz 2 które wygrały eliminacje na miejscu – Team Dignitas oraz Team Kinguin. Jeżeli chodzi o nagrody, to zdecydowanie było o co walczyć. Nagrodą za pierwsze miejsce było $20,000, drugie $6,000, 3 i 4 – $3,000 i od 5 do 8 – po $2,000. Wszystkie meczy mogliśmy zobaczyć na Twitchu, a poniedziałkowy finał emitowany był po raz pierwszy w Polsat Viasat Extreme, co jest kolejnym milowym krokiem, do tego by CS:GO na stałe zagościł w ramówce tej stacji (albo przynajmniej ja mam taką nadzieję).  Mecze komentowali znani chyba wszystkim interesującym się sceną CS:GO – Piotrek „Izak” Skowyrski oraz Patryk „Easy” Dzięcioł.

Piotr Izak Skowyrski Dzięciął Easy

Izak i Easy

MECZE

Rozgrywek było naprawdę sporo i samej nie udało mi się zobaczyć wszystkich ale też nie wszystkie były dla mnie ciekawe. Te wedle mojej opinii najciekawsze i zarazem najbardziej emocjonujące miały miejsce w niedziele (walka o wejście do półfinału) oraz poniedziałek (półfinały). Mecze niedzielne rozgrywane były w systemie BO1, czyli starcie dwóch drużyn odbywało się wyłącznie na jednej mapie, a wygrany przechodził dalej.

Team Dignitas vs Team Kinguin – (mapa de_mirage)

W trakcie rozgrywki można było zauważyć kompletny brak porozumienia u chłopaków z Team Kinguin, spowodowany barierą językową. Nie wszyscy zapewne wiedzą, że gracze TK pochodzą z innych krajów i mówią w innych językach. Dodatkoto fakt, że grają ze sobą od niedawna (skład zawiązał się na początku maja tego roku) sprawia, że ich gra nie wygląda jeszcze najlepiej. W pomeczowym wywiadzie Maikelele podkreślił właśnie, że graczom mówiącym innymi językami jest zdecydowanie trudniej porozumieć się kiedy w grę wkrada się dodatkowy stres. W takich najbardziej stresowych momentach, które bądź co bądź wymagają często błyskawicznej komendy i reakcji na nią, gracze gubią się nie wiedząc co powiedzieć. Podkreślił jednak, iż na treningach ich gra wygląda o wiele lepiej, czego niebawem powinniśmy być świadkiem. Ja tam mocno trzymam kciuki, szczególnie, że Team Kinguin obecnie ma swój bootcamp w warszawskim Budda Play, więc ćwiczą sobie chłopaki całkiem niedaleko ode mnie ;)

Ninjas In Pyjamas vs Natus Vincere – (de_cobblestone)
Początkowo NIP przegrywał z NaVi aż 0:8, ale później (jak to często bywa po zmianie stron) było już coraz lepiej. Niezwykłymi akcjami pochwalić mógł się zarówno Adam „friberg” Friberg jak i Aleksi „allu” Jalli. Jeżeli chodzi o ulubieńca polskiej publiczności –  Krzyśka GeT_RiGhTa niestety w meczu z NaVi był zupełnie bezbarwny i słabo widoczny, nie zauważyłam by zabłysnął jakąkolwiek akcją w swoim stylu i zdecydowanie nie był to jego najlepszy mecz. To także zapewne przyczyniło się do tego, iż (dla mnie dosyć nieoczekiwanie) to NaVi wygrało ten pojedynek wynikiem 16:14 – szkoda, bo tak wspaniały mecz aż prosił się o dogrywkę. Po wygranej Natus Vincere wszystko stało się jasne – tylko jedna szwedzka drużyna będzie grała w finale, a szkoda, bo sama po cichu liczyłam na finałowe derby – NIP vs Fnatic.

Natus Vincere

drużyna Natus Vincere

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ninjas In Pyjamas vs Team Dignitas (de_cache)

Chłopaki w pidżamach zaczynali po stronie terrorystów (TT) i od razu poszło im zdecydowanie lepiej niż we wcześniejszym meczu z NaVi, gdyż pierwsza pistoletówka tak jak i dwie kolejne rundy trafiła na ich konto. Runda czwarta przyniosła wiele emocji, bo w końcu mogliśmy być świadkiem świetnej akcji w wykonaniu Get Righta, który pokazał klasę i jako „last man standing” zaliczył hard tricka wygrywając dla swojej drużyny kolejną rundę z dosłownie z 5hp życia. W połowie pierwszej rundy panowie z Team Dignitas w końcu się ocknęli, a świetną akcję zaliczył Kjaerbye, któremu drogę do ACE zniweczył jedynie chowający się przed nim allu. To jednak zdecydowanie poderwało Dignitas do walki, które w końcu zaczęło odrabiać straty. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 9:6 dla NIP. Po zmianie stron NIP popełniając szkolne błędy przegrało pistoletówkę dając Dignitas możliwość dalszego odrabiania strat, co panowie chętnie wykorzystywali przez kilka następnych rund. Niestety ich radość nie trwała długo, gdyż NIP po kilku rundach eco w końcu porządnie się dozbroił by zakończyć całe spotkanie wynikiem 11:16.

W wywiadzie po meczu Friberg (NIP), który oceniał mecz, mówił o tym, że tak naprawdę on i jego koledzy mieli dużo szczęścia wygrywając rundy, których tak naprawdę wygrać nie powinni. Na pewno muszą zwrócić uwagę na to, iż mimo, że należy wykorzystywać okazje do strzelania headshotów, to bardzo ważne jest także by grać jako drużyna. Wspominał też, iż jego forma dopiero wraca do normy i ma świadomość tego, że stać go na dużo więcej. Mówił też o atmosferze w drużynie bowiem były momenty kiedy czuł się odizolowany i pozostawiony sam sobie. Po dłuższym bootcampie zgrał się jednak bardziej z resztą i widzi już odzwierciedlenie tego w swojej grze. Na koniec powiedział, że mają świadomość, iż następnego dnia czeka ich bardzo trudny mecz (poniedziałek – półfinał Nip vs Fnatic), ale dużo ostatnio ćwiczyli i czują się bardzo mocni.

Get Right (NIP)

Christopher „GeT_RiGhT” Alesund (NIP)

Pimp (Dignitas) w pomeczowym wywiadzie zaznaczył, iż zły początek meczu mocno wybił ich z rytmu. Przyznał, iż w późniejszych rundach po zmianie stron mieli szansę dobrze wejść w drugą połowę meczu, ale nic nie szło po ich myśli. Praktycznie wszystkie rundy w ich wykonaniu sprowadzały się do indywidualnych akcji poszczególnych graczy teamu, a brak teamplaya odzwierciedlił się w wyniku. Porażka to zawsze smutek, ale nie ma się co poddawać, trzeba grać i ćwiczyć dalej. Należy skupić się nad tym, by starać się wygrywać każdą rundę i nie tracić tych które tracą przez głupie błędy.

MECZE PÓŁFINAŁOWE

FNATIC vs Ninjas In Pyjamas – (de_dust2, de_train)

No i stało się – zamiast finałowego starcia dwóch szwedzkich drużyn, gracze zafundowali nam taki właśnie półfinał (rozgrywany w systemie BO3) Po stronie terrorystów na mapie de_dust2 wystartowała drużyna NIP wygrywając pierwszą pistoletówkę, która dała im przewagę także na dwie kolejne rundy. Gracze zespołu Fnatic nie dali jednak zbyt długo czekać na odpowiedź i od razu po zakupie pełnego ekwipunku wygrali dwie następne rundy. Dalsza część meczu była naprawdę bardzo wyrównana a drużyny zdobywały punkt za punkt, co dowodzić może temu jak wyrównany był poziom obu zespołów. Jednak im dalej w las, tym gracze Fnatic grali coraz lepiej, co ostatecznie pozwoliło im zakończyć pierwszą część mapy wynikiem 10 – 5. Po zmianie stron gracze Fnatic nie stracili animuszu wygrywając pistoletówkę co ostatecznie zniweczyło marzenia NIPu o odrobieniu strat. Ostatecznie panowie w pidżamach musieli uznać wyższość FNATIC na mapie de_dust 2 przegrywając 6:16.

Drugą mapą było de_train. Gracze Fnatic zaczęli po stronie antyterrorystów i wygraną pistoletówką od razu zaznaczyli po co przyjechali na te zawody. Dwie kolejne rundy także należały dla nich, a po rundach eco i fullu NIPu niestety nic się nie zmieniło. W jednej chwil gracze osiągnęli sześciopunktowe prowadzenie. Mimo, iż w pewnym momencie chłopcy w pidżamach starali się odrabiać punkty i naprawdę mocno nadrobili wypracowaną wcześniej stratę, miałam wrażenie iż gracze Fnatic cały czas kontrolują sytuacje. Jeśli mam być szczera w momencie kiedy wynik oscylował wokół 15:14 dla Fnatic mocno trzymałam kciuki byśmy zobaczyli jeszcze trzecią mapę, bo tak zacięta rozgrywka była tego warta. Ostatecznie jednak gracze Fnatic postanowili zakończyć półfinał wynikiem 16:14 stając się jednocześnie pierwszym finalistą Dream Hack Summer 2015.

Natus Vincere vs Titan – (de_cobblestone, de_overpass) 

Pierwsza mapa Navi przeciwko Titan rozpoczęła się dosyć szybko i była mocno jednostronna bo po chwili Titani, grający po stronie terrorystów, prowadzili już 8:1. Kenny „kennyS” Schrub tak bezbarwny w pierwszych meczach w półfinałach w końcu się obudził, bo niewątpliwie wynik ten jego drużyna zawdzięcza w dużej mierze właśnie jemu. Pierwsze połówka skończyła się więc dosyć szybko, wynikiem 11:3 dla drużyny Kenny’ego. Zdarza się, iż zmiana stron całkowicie odmienia losy meapy i po ładnym początku NaVi po stronie TT miałam nadzieję, że tak będzie i tym razem. NaVi pomału ale sukcesywnie zaczęło odrabiać straty Titani jednak wcale nie mieli zamiaru odpuszczać. Wypracowana wcześniej przewaga doprowadziła ostatecznie do wyniku 16:11 dla drużyny Kenny’ego i mapę de_cobblestone zapisaliśmy na konto Titanów.

Titan CS:GO

Titan

Drugą mapą był de_overpass i tutaj drużyna Titan zaczęła po stronie antyterrorystów dobrze wchodząc w grę, gdyż kolejny raz runda pistoletowa należała do nich. Nie obyło się przy tym bez pomocy zawodnika NaVi, który nie trafiając w plecy przeciwnika pozwolił rozbroić podłożony ładunek. W kolejnych rundach za wiele się nie zmienia, bo drużyna Titan idzie jak burza. Po chwili piękną akcją zabłysnął kennyS, który zabił rywala podkładającego bombę, przez opadającego smoke’a. Drużyna NaVi nieco przytłoczona przewagą rywali zaczęła się gubić, a ich gra wydawała się całkowicie nieprzemyślana. Brakowało jakichkolwiek granatów dymnych czy flashy, co sprawia, że Titani mieli dość łatwe zadanie. Przy wyniku 8:0 NaVi nagle obudziło się z kompletnego amoku i zaczęło składać sensowne akcje dzięki którym pomału odrabiało ogromne straty i już po chwili pierwsza połowa mapy skończyła się wynikiem 9:6 i nastąpiło zmiana stron. Rozpędzone w ostatnich rundach NaVi nie przestawało także po zmianie strony na CT, by powrócić powoli z dalekiej podróży. Zawodnik Titan – Maniac, przyczynił się nieco do oddania pistoletówki, najprawdopodobniej nie zauważając iż posiada bombę, zamiast ją plantować nieopatrznie dał zabić się Edwardowi. Po kilku rundach, dosyć nieoczekiwanie mieliśnt już 10:9 i zawodnicy NaVi pierwszy raz na overpassie wyszli na prowadzenie. Mapa skończyła się wynikiem 11:16 dla NaVi, które dosłownie podniosło się z kolan i zafundowało nam piękny comeback i trzecią mapę w tym starciu.

Trzecia mapa – de_inferno rozpoczęła się dla NaVi wygraną pistoletówką po stronie CT, a co za tym idzie także kolejne rundy powędrowały na konto tego zespołu. Po kilku rundach, już na fullu, Titani znowu nieco otrząsają się z marazmu, a piękną akcją popisał się sam Guardian, który zdobywając ACE na bombsite A, broni go przed podłożeniem bomby. Po chwili znowu nastąpiło wyrównanie na 6:6 ale kennyS nie dał za wygraną powstrzymując pięknym ACEm szybki atak bananem. Niestety, mimo że fenomenalne akcje Kennye’go mogą się podobać, to on sam nie jest w stanie wygrać tej mapy. NaVi sukcesywnie zdobywało coraz większą przewagę by ostatecznie pokonać Titanów 16:7 i wejść do poniedziałkowego finału, w którym miało zmierzyć się z drużyną Fnatic.

FINAŁ

FNATIC vs Natus Vincere – (de_mirage, de_train)

Finał DreamHack Open Summer 2015 oprócz kanału Twitch emitowany był także przez Polsat Viasat Extreme. Gracze obu drużyn – Fnatic oraz NaVi jednocześnie weszli na scenę i nastąpiła prezentacja drużyn. Do wywiadów przedmeczowych stanął JW (Ftanic) oraz Guardian (NaVi). JW (którego ja osobiście darzę ogromną nie-sympatią) mający w zwyczaju jawne lekceważenie przeciwnika zirytował mnie jeszcze bardziej swoją niezłamaną pewnością siebie (no, ale to podobno domena mistrzów). Guardian zaś (vel magik AWP) przyznał, że finał będzie bardzo ciężki, gdyż mają do pokonania najlepszą drużynę świata, ale oczywiście nie odpuszczą i będą walczyć do końca.

JW (FNATIC)

Jesper „JW” Wecksell (FNATIC)

Guardian (NaVi)

Ladislav „GuardiaN” Kovacs (NaVi)

 

 

 

 

 

 

Pierwszą mapą był de_mirage, a drużyna szwedów rozpoczęła po stronie terrorystów. Już po chwili dało się zauważyć, iż mecz na tej mapie może być mocno jednostronny, bo Szwedzi grali niemalże perfekcyjnie, co przypieczętowali wynikiem 11:4 po pierwszej połowie mapy. Po zmianie stron okazało się, że terro leży bardziej także i NaVi, bo po ładnie wygranej pistoletówce drużyna ukraińska zaczęła mozolnie odrabiać straty, jednak dało się odczuć fakt, że gracze Fnatic kompletnie panują nad sytuacją. Ostatecznie mój ulubiony de_mirage kończy się wygraną szwedów 16:9.

Drugą mapą był de_train, na którym gracze Fnatic zaczęli po stronie CT. Pistoletówka co prawda wpadła na konto Natus Vincere ale Fnatic nie miał zamiaru odpuszczać i miażdży Ukraińców w kolejnej rundzie. Piękną akcję dopisał do swych osiągnięć zawodnik NaVi – Edward, który w sytuacji 1 vs 1 zabił zawodnika Fnatic – JW – nożem upokarzając go przy tym boleśnie (a ja odczułam w tym momencie ogromną satysfakcję ;)). Później mecz stał się na pozór wyrównany, bo tak jak miało to miejsce na de_mirage czuć było, że Ftanic kontroluje sytuację. Nawet wygrana przez NaVi po zmianie stron pistoletówka dająca wyrównanie 8:8, nie zapewniła tej drużynie wyraźnego prowadzenia. Mimo, że pod koniec mecz stał się mocno wyrównany, to Fnatic ostatecznie pokonał zawodników NaVi, wygrywając jednocześnie cały DreamHack Open Summer 2015 i zgarniając sumę $20,000. Mimo, że gra Olofmeistera czy Guardiana miejscami mogła zachwycać, to finał był dla mnie jednak zdecydowanie mniej ekscytujący niż chociażby szwedzkie derby – Fnatic vs NIP.

FNATIC win DreamHack Summer 2015

drużyna Fnatic

 

 

 

DreamHack Open Summer 2015 był bardzo emocjonującym wydarzeniem. Na duży plus zaliczyć można (jak na tego typu turnieje) niewielkie jedynie opóźnienia w rozpoczęciu meczy. Oczywiście najmocniej brakowało mi drużyny VirtusPro, która mogłaby powalczyć o jakieś nagrody. Z tego co mi wiadomo Virtusi nie pojawili się w Szwecji ze względu na bliski termin ślubu jednego z zawodników – Wiktora „Taza” Wojtasa, ale ile w tym prawdy, wiedzą tylko sami zawodnicy.

 

Zdjęcia pochodzą z profilu DreamHack Open

 

Ewelina Przywara 20 czerwca 2015
  • Fajnie czyta się tę relację, zwłaszcza że części meczów nie widziałem, a niektóre udało mi się obejrzeć jedynie kątem oka lub nie w całości (jak wiesz, streamowałem i komentowałem mini turniej w CS:GO, więc nie mogłem rozsiąść się na kanapie jak lord i beztrosko uprawiać paczaizm).

    Coraz bardziej widać w sieci Twoje e-sportowe zacięcie, mam więc nadzieję, że dasz się skusić na wspólne komentowanie ASAP. Do notki podczepiłbym jeszcze jakieś filmiki z najciekawszych akcji (vide ta kosa 1 vs. 1).

    Miło, że na wstępie zarysowałaś pokrótce historię turnieju Dreamhack. Na TT dałem RT w ciemno i kolejny raz utwierdziłem się w przekonaniu, że warto podawać Cię dalej nawet z zamkniętymi oczyma.

    • Masz rację z filmikami, nawet sama o nich myślałam, ale już tyle czasu zajęło mi napisanie samej notki, że nie chciałam wrzucać tego jeszcze później, natomiast może znajdę jakąś komplikację gotową akcji z wszystkich spotkań, bo niektóre rzeczywiście warte zobaczenia :)

      Dzięki Kamil! :)

      • You’re always welcome, m8! ^_~ Być może warto napisać notkę pod tytułem „DreamHack raz jeszcze” i w niej napisać jeszcze kapuńkę o tym jak odebrałaś te najciekawsze akcje? Ale to już jak uważasz. :)

  • Mateusz Greloch

    Dobry tekścior, ale czy myślałaś, żeby napisać coś okołomeczowego? Bo jeśli ktoś oglądał mecze na żywo, to spokojnie połowę tekstu mógł sobie przelecieć :)

    • Zamysł był taki, że jeśli ktoś oglądał mecze może poczytać sobie wstęp i pomeczowe wywiady, a jeśli ktoś nie oglądał to szybciej będzie mu przeczytać niż je nadrobić, jeśli któryś go interesował :) Niemniej jednak dzięki za cenną sugestię, każda jest warta przemyślenia! :)

  • Ciekawe wydarzenie, może kiedyś obejrzymy w telewizji transmisję.

    • Obecnie na Polsat Sport News w każdy czwartek od 18 – 20 możecie zobaczyć esportowe rozgrywki z League of Legends, polecam zobaczyć, a może się spodoba :) pozdrawiam!

  • Mam wrażenie, że w najbliższych rozgrywkach Virtusi będą mieć problem. Fnatic daje do pieca:)

    • Witam w mych skromnych progach :) Mecz po Dreamhacku, w którym przegraliśmy z nimi 14:16 na overpass pokazał, że można, ale zabrakło skupienia chyba, bo mieliśmy ogromną przewagę wypracowaną rundę wcześniej. Co nie zmienia faktu, że Fnatic to obecnie najlepsza drużyna świata i zawodnicy są w formie życia chyba, bo to co robią wprawia w osłupienie czasem :) Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny :)

      • Witam serdecznie;) mnie niestety ominął w tym roku i IEM i DOS, ale przyszłego roku sobie nie odpuszczę :)

        • Noo, to mam nadzieję, że w przyszłym roku w Katowicach „się widzimy” osobiście :)

  • Pingback: Najlepsze momenty Esl Esea Pro League Season 1 – Counter Strike Global Offensive | Blog o grach komputerowych kobiety gracza, esport 11:22()