#BatmanGate

Jak wiadomo gracze dzielą się na kilka obozów. Tych, co grają na PC prowadząc wojny z „tymi od konsol”. Tych, którzy namiętnie kupują swoje ukochane tytuły w edycjach kolekcjonerskich i ich przeciwników, naśmiewających się, że płacą po kilkaset złotych za figurkę i książeczkę z artami. Także tych, którzy kupują grę, zaraz po ogłoszeniu daty jej premiery, w preorderze i tych, którzy czekają, aż miesiąc po premierze dany tytuł stanie się w końcu grywalny. Bardzo nie lubię denerwować się rzeczami błahymi, a sporo agresji generują u mnie sytuacje, które zdarzyć się nigdy nie powinny. Przyzwyczajona do faktu, że od długiego czasu studia wydające gry w dniu premiery nie oddają do rąk graczy pełnoprawnych produktów a jedynie pokracznie niedorobione ich wersje, których grywalność poprawia się po trzydziestu patchach, gier przedpremierowo, a nawet w dniu premiery nie kupuję nigdy. Nigdy. Nawet, jeśli czekam na nie przez rok. Tak też było z najnowszym Batman: Arkham Knight i dzięki władco świata za ten rozsądek, który z wiekiem nabyłam. Albo też uczę się na błędach, co kolejny raz uchroniło mnie przed kolokwialnie mówiąc ostrym wkurwieniem. Bo sytuacja z Batmanem, to coś, co wydarzyć się nigdy nie powinno. No ale wydarzyło, a ja z popcornem w ręce czekam na to, co będzie dalej.

Chyba wszyscy, chociaż luźno związani ze światem gier słyszeli już, co wydarzyło się przy okazji premiery najnowszego Batmana, ale jeśli jakimś cudem Ty drogi Czytelniku nie wiesz o co chodzi, to w kilku słowach skrót najważniejszych nowinek. Otóż, problemy zaczęły się jeszcze przed premierą, a dowiedzieliśmy się o tym w momencie, kiedy pracownicy Rocksteady wrzucili na platformę Steam króciutką informację o problemach z optymalizacją, z naciskiem na to, iż gracze z kartami graficznymi od AMD mogą mieć większe problemy z poprawnym działaniem gry. Oczywiście zapewniono nas, iż twórcy we współpracy z AMD podjęli natychmiastowe działania by nad tą niedogodnością zapanować. Szkoda tylko, że o problemach tych nie zorientowali się nieco wcześniej. Już od jakiegoś czasu wiadome jest, że jeżeli chodzi o PCty, karty od NVIDI to swego rodzaju monopol, a twórcy gier dogadują się z poszczególnymi firmami, lepiej optymalizując grę pod ich podzespoły. Czy tym razem nie jest podobnie? Czy informacja – „Hej Wy, z kartami AMD strzeżcie się, bo jesteście w mniejszości, a my optymalizujemy wszystko pod superfajne GTX’y”, nie działa na świadomość ludzi, iż kolejny raz przy zakupie sprzętu chcąc wybierać Radeona, nie zastanowią się dwa razy? Ciekawe. AMD szczęśliwie jednak zareagowało błyskawicznie wypuszczając sterowniki poprawiające działanie swoich kart, dzięki czemu gra stała się nieco bardziej grywalna, co i tak nie zmienia faktu i nie wybiela sytuacji, która nadal trwa. Oczywiście NVIDIA nie była gorsza, wrzucając swoje aktualizacje sterowników rozwiązano część problemów i.. spowodowano nowe, zwłaszcza w sytuacji, kiedy ktoś w swym konfigu sprzętowym posiada dwie karty graficzne, połączone w SLI. Jednym słowem, tak zwana never ending story.

Batman Arkham Knight Metacritic

Jeżeli miał być to czarny PR w kierunku kart AMD, to udał się jedynie połowicznie, bo gracze posiadający GTXy od Nvidii także notowali ogrom problemów. Po pierwsze, gra ewidentnie tworzona  pod konsole, a wersja na PC to biedny port stworzony na szybko, przez kilkuosobowe studio krzak. Czyżby twórcy nie przesadzili z limitem zaufania powierzając jeden z najważniejszych aspektów tworzenia gry małej grupce osób? Czy żyjemy w czasach, kiedy gracze PC są już na tyle ignorowani jako odbiorcy tego typu rozrywki, że studia rzucają im ochłap w postaci bubla, którego nie da się uruchomić? Głupota, ignorancja czy niedopatrzenie? Ale czy klapę na taką skalę można w ogóle nazwać niedopatrzeniem?

Kolejne heheszki pojawiają się podczas uruchomienia gry, gdyż okazuje się, że wersje na PC w ustawieniach graficznych nie posiadają nawet możliwości przestawienia na 60 fpsów. Zablokowanie animacji na 30 fpsach to kolejny dowód jaką marną kalką gry jest wersja PCtowa. Aby odblokować lepsze ustawienia graficzne, konieczne jest bowiem wprowadzenie modyfikacji w konfiguracyjnych plikach gry. Nie chce wspominać mi się nawet o tym, że dodatkowych, bardziej szczegółowych opcji graficznych nawet nie ma. I tutaj już pomyślałam sobie – czy to się dzieje naprawdę?

Regarding how the new batman game turned out

Wszyscy pewnie pamiętają płacz, zgrzytanie zębami i ciągłe pytania graczy, czekających na Wiedźmina 3 – grę, której wymagania sprzętowe są dosyć soczyste, zastanawiających się „a czy mi pójdzie?!”. Moi drodzy, po 23 czerwca okazuje się, że to wszystko marność nad marnościami, bo wymagania rodzimego Wiesia są niczym w porównaniu do tych które w formie praktycznej ma rzeczony Batman. Gra bowiem notuje dramatyczne spadki fpsów (nawet do ZERA!!) przy kartach pokroju GTX 980 Ti, co świadczyć może tylko o tym, jaką kupą optymalizacyjną jest to coś, co otrzymaliśmy. Inaczej tego nazwać nie można. Jeśli obecnie najmocniejsze karty na rynku (także Titan X) nie są w stanie uciągnąć tegoż tytułu, to co w takim razie jest?! Nic. Dlatego ta gra nigdy nie powinna zostać wydana w takim kształcie. Oprócz spadków wydajności, gracze ostro komunikują także inne problemy – nieoczekiwane wyjścia do Windowsa, zawieszenia gry, crashe powodujące całkowite zatrzymanie całego komputera i wymagające twardego resetu, czy też problemy z samą instalacją gry. Ja się pytam – gdzie był dział QA, gdzie byli testerzy?!

Statystyki Steam Batman Arkham Knight

 

Podczas gdy konsolowcy w końcu mają swoje pięć minut ciesząc się, że w pojedynku konsole vs #PCMasterRace tym razem wygrali potyczkę, gracze PC dają upust swoim emocjom w internecie. Użytkownicy Metacritic, którzy początkowo ocenili wersję na PC żenującą wręcz notą 2.3/10 nie spuszczają z tonu, gdyż dziś możemy obserwować już notę na poziomie 1.4. To cios największy, bo internet i branżowe portale wciąż zalewa fala hejtu i niezadowolenia. Nie ma się czemu dziwić bo coś w takim stanie nigdy nie powinno zostać pokazane.

W całej smutnej sytuacji..

A na koniec zastanówmy się, co możemy wyciągnąć z zaistniałej sytuacji. Rockstedy spowodowało chyba kolejną dziurę braku zaufania do pojawiających się nowych tytułów. Gra, która miała być jedną z najbardziej oczekiwanych gier tego roku, okazała się klapą jakiej w historii gier osobiście nie pamiętam. Mam także wielką nadzieję, że nie zapomną o niej także inni twórcy. Mimo, że sama nie zdecydowałam się na zakup, jestem niewyobrażalnie oburzona patrząc na to, co się wydarzyło. Może mocniej dotyka mnie to także dlatego, że jestem graczem PC i sytuacja ta sprawiła, że jako odbiorca tego typu rozrywki poczułam się zepchnięta na margines. Rzucono nam ochłap, który nie nadaje się absolutnie do niczego, zgarniając przy tym pieniążki do swojej obłudnej, chciwej, niekompetentnej kieszeni. Gracze płacący za preorder obdarzyli twórców nie tylko gotówką, ale ogromnym kredytem zaufania, który został zdeptany przez nie dołożenie należytej staranności do wypełnienia danych im obietnic. Jak mamy czuć się my, gracze, którzy otrzymali port bez polskiej wersji językowej, mimo, iż podczas zakupu na Steam czy w wersji pudełkowej widnieje informacja, że takowa lokalizacja jest dostępna? Jak mamy dobierać fakt, iż podczas rozgrywki widzimy nie przerobione z wersji dla PS4 oznaczenia kontrolerów? Zmiana wymagań sprzętowych na chwilę przed premierą?! Tak, to też jest możliwe. Granie na PC na niższych opcjach niż gracze konsolowi? Nie ma sprawy, przecież gracze przyjmą wszystko, na klatę, a później podziękują jeszcze za patcha wydanego po roku od premiery.

..pojawiają się jednak i pozytywy

Dzień po wybuchu #BatmanGate rozmawialiśmy ze znajomymi o tym, jak w takiej sytuacji powinno zachować się studio, chcąc chociaż w małym stopniu zatrzeć ten blamaż. Doszłam do wniosku, iż jedynie publiczne ukorzenie się, posypanie głowy popiołem i stwierdzenie „tak oddaliśmy Wam gówno, kasując Was przy tym na niespełna 200zł, ale teraz chcemy odkupić swoje winy – możecie je oddać, zwrócimy Wam pieniądze”, bo czy nie tak powinno się to odbyć? Usłyszałam, że nie jest to możliwe. To, co wydarzyło się dzisiaj zmienia jednak nieco to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Obecnie, 3 dni po premierze wiemy już, że Rocksteady wycofała z dystrybucji Steam sprzedaż wersji na PC, przyznając, że to, co zaserwowali swoim odbiorcom, nigdy nie powinno do nich trafić.

Dosłownie kilka minut temu media społecznościowe zaczęły podawać informacje pochodzące od Cenegi – polskiego dystrybutora, który w skrócie oświadcza, iż wycofuje z dystrybucji w Polsce grę na platformę PC. Gry zwracać można w miejscach, gdzie zostały one zakupione. Co najważniejsze gracze, którzy nie są zadowoleni ze swojego zakupu, nawet jeśli rozfoliowali już pudełka i aktywowali produkt na platformie Steam mogą odzyskać swoje pieniądze. W przypadku zwrotu gra zostanie po prostu zablokowana i nie będzie można jej uruchomić. Jest też informacja dla tych, którym gra działa bez zarzutów (bo podobno są i tacy!). Serwery gry będą działały nadal i będą oni mogli bezproblemowo kontynuować rozgrywkę.

O dziwo, dużo dłuższe wystąpienie dotyczy swego rodzaju przeprosin (sama zbieram szczękę z podłogi) przesłanych mailowo przez Warner Bros. Standardowo przepraszają za to, co spotkało pctowców, utwierdzając w przekonaniu jak wysoce cenią nasz głos i dlatego postanowili zawiesić dystrybucję tytułu aż do jego naprawienia. Zapewnili iż na bieżąco monitorują forumowe wątki i starają się rozwiązywać zaistniałe problemy zgłaszane także innymi kanałami. Warner Bros w mailu potwierdziło także możliwość natychmiastowego zwrotu pieniędzy, dziękując za cierpliwość swoich fanów.

batman steam

Ale ja pytam się, co dalej? Bo przecież ludzie pracujący nad tytułem MUSIELI mieć świadomość co 23 czerwca oddają swoim odbiorcom. Wiedzieli i zrobili to z premedytacją. Bo tak, moi drodzy, jesteśmy własnie traktowani. I dopóki będziemy sobie na to pozwalać, serwować producentom kredyty zaufania w postaci naszych pieniędzy wpłacanych na pół roku przed rozpoczęciem właściwych prac nad danym tytułem, dopóty oni będą wiedzieć, że mogą na to liczyć i czuć się bezkarnie, bo a nuż się uda, a wtedy będą próbować wciskać nam shit, udając, że nic się nie stało. Na końcu ugną się pod ciężarem opinii wściekłych odbiorców wysyłając mailowe przeprosiny i dziękując za cierpliwość. Doprawdy, nic się nie stało.

Z popcornem w ręku czekam na więcej, a doczekam się pewnie na koniec roku, kiedy zbierają się daty premier wielu gier przedstawionych na E3, na które to wielu z nas czeka. Bo przecież zawsze może być gorzej.

A na koniec zasieję jeszcze ziarnko niezgody, przedstawiając jedną z twitterowych teorii, z serii dlaczego dostaliśmy to, co dostaliśmy:

TAK! To Wasza wina, konsolowcy!
Ewelina Przywara 26 czerwca 2015
  • Dlaczego wszędzie muszą być podziały. Gdyby nie konsole, pc dostał by o wiele mniej gier, masa serii by nie istniała itd. Wystarczy przeczytać trochę książek o początkach naszej elektronicznej rozrywki. Batman na PC był robiony zapewne w pośpiechu, przez mały skład. Jeżeli Warner blokuje grę, chce oddać kasę to musiał wiedzieć, że co z wersją komputerową jest nie tak, a mimo to zaryzykował premierą tego potworka.

    PS. Jako gracz jest mi przykro, że ludzie klasyfikują graczy ze względu na platformy. Kiedyś chcieliśmy, aby każdy grał, teraz stawiamy głupie tezy i szufladkujemy się.

    • Oj, bo ludzie chcą podziałów :) Od razu czują się lepiej jak są w jakiejś grupie, no i zaraz znajdzie się ktoś, kto jest w innej i będzie można z nim „powalczyć” trochę. Ja traktuje to z przymrużeniem oka, bo co to tak naprawdę za wojna jest ;) Czy fakt używania innego sprzętu do grania powinien być powodem jakichkolwiek sprzeczek? Przecież to tak trywialne, bawmy się tak, jak każdemu pasuje :)

      To tak jak kiedyś wstyd było się przyznać, że człowiek w piątkowy wieczór w końcu woli pograć niż łazić po klubach, a teraz każdy jest graczem, nawet taki, co tylko portale branżowe czyta :)

      • Gdyby to było w takiej łagodnej formie, to spoko. Niestety tak nie jest. Praktycznie codziennie widzę chamskie odzywki w każdą ze stron. Napiszę, że coś o tytule na konsoli, to PCMR odpowiada i wydłuża sobie genitalia. W drugą stronę jest podobnie. Na szczęście, te przepychani są głównie w sieci, choć patrząc na klientów, wychodzą te podziały także w życiu codziennym. O wojnie Android vs iPhone vs Windows nie będę wspomniał.

        • Artur wiesz jak to jest. Biali się biją z czarnymi, grubi nienawidzą chudych, a rudych, to nikt nie lubi :/ Wysocy kpią z niskich i na odwrót. Tak było i będzie do końca dni cywilizacji ludzkiej. Internet jest miejscem w którym nie ma reguł praktycznie, to jest dżungla. Każdy może wszystko. Tak będzie dopóki nie wpierdzielą się z jakąś cenzurą i innym takim, a pewnie i na to przyjdzie czas (ściganie za tweety polityczne w czasie ciszy wyborczej). Jest to rzecz zbyt błaha by zajmować sobie nią czas. Chyba, że fakt prowadzenia takich bezsensownych sporów można wykorzystać tak jak ja wykorzystałam go na końcu wpisu. Taki mały sarkazm i zobacz jaki ważny temat tu poruszył :)

          • Ja myślę, że te wojenki są szkodliwe – jeśli ktoś zamiast pograć, woli pół dnia spędzić na bronieniu platformy, na której gra i na ataku ludzi o odmiennych poglądach, to jest to nieodżałowana strata – nikt nie wymyślił jeszcze sposobu na odzyskanie zmarnowanych sekund.

            Jeśli rzucisz pod nosem: „ale on jest obrzydliwie bogaty/gruby/popularny/szczupły”, tracisz na to sekundę i robisz to poniekąd przy okazji… obrzucanie się inwektywami na portalach społecznościowych, by głosić przesłanie #PCMR lub PS4/XBONE+RLZ pochłania jednak więcej czasu i nie robi się tego „od niechcenia/przy okazji”.

            Rozumiem drwienie z tych dram, jak choćby głos Macieja na TT. Z drugiej strony merytoryczna dyskusja nad zaletami i wadami różnych rozwiązań jest spoko, tylko rzadko można ją przeprowadzić w internecie z otwartym audytorium. :)

          • Im jesteśmy starsi tym mniej mamy czasu na pierdoły, albo po prostu w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę z tego, że rozkminianie głupich kłótni jest bezsensowne i szkoda na nie się spalać. Wiesz przecież jakie grupy wiekowe najczęściej prowadzą te wojny ;) Niech się tam kotłują w spokoju, a ja idę sobie pograć :D <3 (#PCMRFTW! :D)

    • „Wystarczy przeczytać trochę książek o początkach naszej elektronicznej rozrywki.” mógłbyś rozwinąć?

      • Chodziło mi oto, jak świat konsol przeplatał się ze światem PC i dzięki jednym i drugim mamy teraz ogromny wybór gier. Na naszym rodzimymi poletku „Cyfrowe Marzenia” to całkiem dobra lektura, gdzie można się dowiedzieć, od czego się wszystko zaczęło.

        • nooo to mnie uspokoiłeś- odebrałem to nieco inaczej. Znam „cyfrowe marzenia”, jako że prenumeruję Pixel’a i dostałem tę książkę. Pozdrawiam ;)

          • Z ciekawości, jako to na początku odebrałeś? Abym wiedział na przyszłość, żeby lepiej układać słowa :)

          • Chodzi o zdanie poprzedzające to, które chciałem abyś rozwinął. „Gdyby nie konsole, pc dostał by o wiele mniej gier, masa serii by nie istniała itd.” zabrzmiało jakbyś nie zauważał (albo brnął) w kwestię: konsole były pierwsze i ogólnie są lepsze.

            Rzuciłbym tu informację, że gry pojawiły się jako efekt uboczny znużonych pracą na „komputerach” ludzi- programistów… Ale widzę, że nie muszę :)

          • Dziękuję za wyjaśnienie. Rzeczywiście, to nie zabrzmiało zbyt dobrze, na przyszłość wezmę pod uwagę, aby nieco lepiej przedstawiać swoje zdanie :)

          • Boże jaka piękna dyskusja uprzejma i to pod moim wpisem, duma ze mnie wypływa <3

  • Łukasz Warzecha

    Jestem konsolowcem, ale ze szczerym oburzeniem patrzę na to zjawisko.
    Nie uważam, by całą tą sprawę rozdmuchiwać w kierunku, że jedna platforma zostałą wydymana tylko, że taka sytuacja miała miejsce w ogóle. Widać wydawcy poczynają sobie coraz śmielej i jest to żenujące, słabe i mam nadzieje, że odbije się to dla nich czkawką.

    Z drugiej strony jest to precedens, nie pamiętam kiedy ostatnio zdecydowano się na wycofanie gry ze sprzedaży. Problem może tkwić głębiej, bo być może rocksteady nie wiem jak sobie poradzić z tym problemem i nie wie jak naprawić go zwykłymi patchami. Obawiam się, że pc-cy nie pograją w batmana w tym roku.

    • To, co opisałam powyżej może świadczyć niejako o tym, że dla wydawców konsole są teraz ważniejszym targetem, niestety. Potraktowanie wersji pctowej w taki sposób o czymś świadczy i ja też mam nadzieję, że gracze nie zapomną im tego przez wiele lat, tak, jak kiedyś hejtowało sie EA (i nadal cień tego nad nimi krąży).

      Z tego co wiem, taka sytuacja zdarzyła się w historii gier po raz pierwszy, mimo że ma to pozytywny wydźwięk nie możemy zapominać o tym, że jednak co raz słychać głosy, że wydawcy wiedzieli, że tak będzie, na miesiąc przed premierą tytułu. To skandal niewyobrażalny i nie wiem co zrobiłabym na miejscu osób zarządzających, gdyby moi pracownicy dopuścili się takich zaniechań. Też myślę, że zwykle patche nie wystarczą, bo problem może leżeć nawet w całym silniku gry, mogą zrobić z tego wersję jako tako grywalną, ale raczej nie taką, jakiej byśmy się spodziewali. Smutne ale prawdziwe, chociaż na Batmana nie czekałam i nie miałam zamiaru go kupować, czuję się jak odbiorca drugiej kategorii :/

      Dzięki, że do mnie wpadłeś, pozdrawiam :)

  • Bardzo niefajnie, że gra nie działa, jednak jakiś drobny akt przeprosin jednak został poczyniony. Z drugiej strony, masz rację, mogli przesunąć premierę i wydać działający produkt.

    • Pewnie, że bardzo niefajnie :) to tak jakbyśmy kupowali w sklepie niewypieczony chleb :( Z tego co wiem, w ciągu dwóch tygodni ma się ukazać poprawiona wersja, jak będzie – zobaczymy. Natomiast wiadomo, że niesmak pozostał :)

  • vartec

    Co ciekawe Nvidia w ogóle sprawy nie zauważa i dalej daje kody do niedziałającej gry. http://www.geforce.com/free-batman