All work, all play – premiera w Multikinie

Nie wiem jak Wy, ale ja ciągle nie mogę uwierzyć jak błyskawicznie rośnie z jednej strony popularność, a z drugiej zainteresowanie esportem w naszym kraju. Myślałam, że dużo ciężej przyjdzie nam przełknąć fakt, iż taka dziedzina rozrywki istnieje i w dodatku jacyś pryszczaci nastolatkowie, siedząc w domu przed komputerem zarabiają dochodzące czasem do dziesiątek tys dolarów pieniądze. W każdym razie to, co miało miejsc 28 lipca w polskich Multikinach jest kolejnym krokiem wprzód do jeszcze większej popularyzacji esportu w Polsce. Chociaż nie wszystko przebiegło tak jak sobie to wyobrażałam i oczywiście (jak zawsze chyba) można było zrobić to lepiej, to wczorajszego wieczoru bawiłam się świetnie.

Dla mniej zorientowanych przypomnę może o jakim wydarzeniu mówię. Otóż „eSports in Cinema” to cykl emisji rozgrywek esportowych w różnego rodzaju gry komputerowe, emitowany w ponad 1400 kinach na całym świecie, za pomocą satelity okołoziemskiego. W Polsce do całej akcji dołączyło właśnie Multikino zatem kolokwialnie mówiąc będziemy teraz chodzić do kina oglądać esporty. Fajnie, co nie?

Wczorajsze wydarzenie rozpoczęło się meczem na żywo, który z racji tego, że marzyłam bardziej o widoku CS:GO bądź ostatecznie w League of Legends, zmęczył mnie totalnie, bo gry typu Starcraft nudzą mnie straszliwie. Nie tylko mnie zresztą, bo niestety pustawa raczej sala w większości znajomych twarzy wyglądała mi raczej na fanów bardziej popularnego u nas csa niż żmudnego stawiania budynków i kompletowania armii. Mecz trwał około 30 minut, ale nie był zbyt szczęśliwym rozpoczęcie, programu, mało dynamiczna gra na początek wróżyła mi kolejne dwie godziny nudy, na szczęście tutaj się pomyliłam.

Wspomniałam o pustawej sali – i nie ma się co dziwić bowiem bilet na to wydarzenia kosztował 35 złotych (+ 2,5 zł jeżeli ktoś, tak jak ja, miał ochotę posiedzieć na niby bardziej wygodnym i większym skórzanym foteliku w samym środku sali kinowej). Wydaje mi się, że cena ta jest dosyć przesadzona i na pewno zamyka drogę do uczestniczeniu w takich wydarzeniach młoszym kibicom, którzy nie zawsze mogą liczyć na wsparcie finansowe od swoich rodziców. Zastanawiam się tylko czy ta dosyć wysoka na jak na mój gust cena spowodowana była faktem, że kulminacyjnym punktem programu była prezentacja filmu uznanego filmowca Patrica Creadona – „Wszystko gra. Pasja i chwała sportu elektronicznego”, a jeśli tak, to ile wyniesie bilet na same mecze? Przekonamy się pewnie za miesiąc, gdyż jak napisała wydarzenia te będą pojawiać się cyklicznie.

Jeżeli chodzi o sam film to ja osobiście zostałam kupiona w całości. Na początku chciałam szukać porównań do nagranego niedawno przez Włodka Markowicza filmu „The glory – Siła esportu” ale już po pierwszych minutach widać było, że są to dwie odmienne produkcje. Film Patrica Creadona pokazuje nam kilka drużyn z całego świata grających w League of Legends. I tak, mieliśmy okazje poznać nieco bliżej reprezentacje Fnatic, Cloud9, Team Solo Mid czy wreszcie GE Tigers. Poznać warunki w jakich na co dzień żyją, mieszkają i trenują. Przekonać się jak życiowa pasja może przerodzić się w zawód, który mimo, że pozostaje pasją wymaga także ogromnych poświęceń i ciężkiej pracy. Bohaterowie filmu przedstawieni są jako zwykli nastolatkowie spędzający kilkanaście godzin dziennie z „braćmi” z drużyny. Każda z drużyn to tak naprawdę oddzielna historia walki w turniejach, transferowych dramatów czy radzenia sobie z zawsze bolesną porażką. Historie ludzi, którzy walczą by wygrywać, a nierzadko radzić sobie muszą z koszmarem porażki okraszonej presją fanów. Osobą, która spaja wszystkie przedstawione w filmie historie jest nie kto inny jak Michał „Carmac” Blicharz – dyrektor zarządzający Pro Gaming w Turtle Entertainment, który jako taki narrator zabiera nas w podróż tworzenia od kuchni całej imprezy esportowej, której kulminacyjny punkt odbywał się właśnie w Katowicach na Intel Extreme Masters 2015. Widząc archiwalne zdjęcia z IEMu 2015, których było naprawdę sporo, miałam permanentne ciarki na całym ciele. Dla mnie cała produkcja niosła w sobie ogromny ładunek emocji uczestniczenia w wydarzeniu esportowym. Skonstruowana w taki sposób, by ludzie, którzy wcześniej niewiele mieli z esportem do czynienia byli w stanie przyswoić i zrozumieć magię takich wydarzeń.

Po filmie mieliśmy jeszcze okazje być świadkami panelu dyskusyjnego, z jego twórcą oraz komentatorami esportowymi. Sam Patric Creadon opowiedział nam o tym jak zrodził się pomysł powstania materiału, jaką rolę odegrał w całości Michał Blicharz i jak wielkie było to dla samego pomysłodawcy przeżycie. W trakcie transmisji na Twitterze można było także zadawać pytania dotyczące transmisji i ogólnie szeroko pojętego esportu dodając do nich hasztag „AWAP”. Pytania z tym hasztagiem miały szansę być zadane podczas tego panelu dyskusyjnego. Dzięki nim mieliśmy okazję posłuchać jak fajnie jest być komentatorem esportowym i kiedy zobaczymy w tej dziedzinie mocniejszą reprezentację płci pięknej (już się szkolę ;)). Panel mógłby trwać pewnie i dwie godziny, bo wszyscy zaproszeni goście mogliby rozmawiać pewnie na te tematy jeszcze bardzo długo, ale ok 22:30 cała transmisja dobiegła końca.

Przyznać muszę, iż mimo pewnych kosmetycznych niedociągnięć – zanikający głos, sporadyczne problemy z obrazem, wynikające ze specyfiki transmisji satelitarej, wydarzenie zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Miałam jednak nadzieję przede wszystkim na większą frekwencję – Multikino Złote Tarasy zgromadziło bowiem może ze 30 osób.. Jedną z przyczyn mogła być rzeczywiście dość wysoka cena biletu, chociaż wiadomo, że zawsze jest to kwestia sporna. Miałam też ciche marzenie, że zobaczę więcej materiału z csgo, niestety na to przyjdzie mi chwilę poczekać. Kolejne takie wydarzenie odbędzie się bowiem za ok miesiąc i wtedy w Multikinach zobaczyć mamy więcej Counter-Strika.

Zastanawiam się tylko nad pewną kwestią. Zdecydowałam się wczoraj iść do kina by obejrzeć film. Za miesiąc pójdę jeszcze może po to, by rzucić okiem na rzeczonego csa – natomiast mocno ciekawi mnie jak pomysłodawcy całej imprezy chcą później skłonić mnie do wydawania pieniędzy bym chciała je u nich zostawiać? Będą to mecze zorganizowane specjalnie i wyłącznie tylko dla tej emisji? Mecze gwazd, specjalne atrakcje? Tylko jakie? Bo nie widzę sensu płacenia i fatygowania się gdziekolwiek jeżeli mecze jakieś będę mogła obejrzeć w zaciszu cieplutkiego domku, za darmo, w serwisie Twitch. Nie od dziś wiadomo, że nie sztuką jest przyciągnąć widza, lecz utrzmać go przy sobie. Zobaczymy jak uda się to tym razem.

Ewelina Przywara 29 lipca 2015